Nie wiem, jak u Was, ale u mnie Wielka Sobota zachowuje się jak Lany Poniedziałek i od kilku godzin pada deszcz. Święta będą mocno wyjazdowe, ale mam nadzieję, że znajdę czas dla niektórych osób oraz dla studenckiego projektu o PKP Cargo :D
Gdy słyszę słowo 'Wielkanoc', jako pierwsze w mojej głowie pojawiają się one:
![]() |
źródło |
Wizyt o moich babć. Obie miały kury, kaczki, perliczki, indyki. A ja i moi bracia uwielbialiśmy ptaszyska karmić. Czasami byliśmy mniej mili, bo biegaliśmy za kurami, a babcia za nami, krzycząc, że panie kogutowe nie będą mogły znosić jajek ;) Z opowieści babci słyszałam też o kogucie, który rzucał się na ludzi i przechodząc przez podwórko, trzeba było uzbroić się w miotłę.
Do babć najczęściej jeździłam w wakacje, Na wsi było tak zielono, świeżo i cieplutko. Rano mogłam biegać boso po długiej, mokrej trawie... To znaczy robiłam to do momentu, gdy pośliznęłam się, zrobiłam szpagat i zastanawiałam się, jak się podnieść :D
Czasem chodziłam do stodoły z braćmi i skakaliśmy po sianie. Karmiliśmy też konie koniczyną i głaskaliśmy je po dużych pyszczkach.
Wiem, że Wielkanoc powinna mieć wymiar religijno-duchowy, ale mój duch przenosi się zupełnie gdzieś indziej niż w miejsce ukrzyżowania i zmarwychwstania Jezusa. Moim zdaniem, Wielkanoc powinna być świętem radości. Tak po prostu, bez względu na to, czy ktoś wierzący, czy nie.
Życzę Wam i Waszym najbliższym na najbliższe dni dużo uśmiechu i radości, błękitnego nieba i chociaż jednej, porządnej chwili dla siebie :) Nie dajmy się problemom :)