29.06.2014

231. Zombie walk.

Wczoraj dane mi było uczestniczyć w wydarzeniu pt. "Zombie Walk". Polegało ono na tym, że żołnierze (z zainteresowania, nie z zawodu) bronili miasto przed atakiem potworów.

Niedziela to dzień tygodnia jak każdy inny, więc siedzenie w internetach rozpoczęłam od sprawdzenia portali internetowych, w tym TVN Warszawa. Pojawiła się tam informacja o wydarzeniu, a pod nią tego typu komentarze:

"Swiat idzie na dno...."

"Przepraszam ,co przyświeca takiej głupiej imprezie ? Rozumiem Parada Seniorów ma na celu uaktywnić ludzi starszych co bardzo popieram ale to? Nie rozumiem"

"..NIESMACZNE I DEBILNE...
JAKICH JESZCZE 'POMYLONYCH'POCHODOW SIE DOCZEKAMY."

I reszta jest też tego typu.

Moje zdanie jest następujące:

- zgodzę się z tym, że trochę wieje tu USA, można by było zrobić coś polskiego.

- dzieciaki-zombiaki odwaliły kawał dobrej roboty - charakteryzacje, fryzury, ubrania - coś świetnego, było kreatywnie.

- cieszę się, że młodzież, zamiast bezczynnie siedzieć w domu, zrobiła coś ze sobą, wyszła z czterech ścian.

- było coś w komentarzach o zabobonach. Dla mnie to była po prostu zabawa, a nosi mnie, gdy głos zabierają 'katole', którzy w niedzielę nie sprzątają, bo to dzień święty, ale za to pukają w niemalowane, żeby nie zapeszyć ;) To Bóg będzie sądzić, a nie oni.

- wstyd mi za ludzi, którzy nazywają się Polakami. Każdy czasem musi sobie ponarzekać, ale ku*wa, bez przesady. Nic się nie dzieje - źle, coś się dzieje - źle. Z kim coś jest nie tak? Z uczestnikami wydarzenia czy 'anonimowymi' komentatorami? Wydaje mi się, że chyba ta druga opcja jest odpowiednia.

A teraz co nieco wizualnie:

tvnwarszawa

tvnwarszawa

tvnwarszawa

Próbowałam wstawić filmik, ale jakoś mi to nie idzie. A co Wy sądzicie o takich wydarzeniach?

26.06.2014

230. Your soul will be okay. + polecajnik

Bardzo się cieszę z dwóch rzeczy:
- sesja mi się skończyła, czekam tylko na wyniki 2 egzaminów
- blogger w końcu przestał wariować i pokazuje mi wszystkie Wasze posty :)

____

Zapraszam Was na książkowego bloga Oli - opinie o książkach zawsze można poczytać, może akurat jakaś pozycja Was zainteresuje ;)

Poza tym, u Thortilii do 30 czerwca trwają zapisy do Muzycznego Challenge. Wszystkie informacje po kliknięciu w banner po prawej stronie :)

Tyle z ogłoszeń parafialno-blogowych. ;)

____

Po dzisiejszym egzaminie miałam zamiar położyć się spać, ale stwierdziłam, że nie zasnę, dopóki nie przedłużę umowy o internet. Zrobiłam sobie cytrynową herbatkę, włączyłam Spotify i włączyłam pierwszą płytę tego pana:

źródło

Bardzo lubię Adama Lamberta. Dlaczego? Ma świetny głos (4 oktawy), do tego oryginalny image, który baaardzo przypadł mi do gustu (mógłby mieć czasem mniej podkładu na twarzy, ale cicho). Zespół Queen zabiera go w trasę po całym świecie już któryś raz z kolei. Niektórzy uważają, że Adam nijak ma się do Freddiego. Jasne, Adam to nie Freddie, ale tak jak i Mercury ma to 'coś' w sobie, zresztą Lambert nie zastępuje Freddiego, jest sobą. Fani Glee wiedzą na pewno, że zagrał drugoplanową rolę w tym serialu i wykonaniem "Marry the night" Lady Gagi powalił mnie na podłogę. Zresztą sami posłuchajcie:



____

Za tematem wojska nie przepadam, ale wpadły mi w oko te spodnie, więc pomyślałam, że zrobię wyjątek ;)


Moje nogi wydają się w miarę długie tylko dlatego, że na zdjęciu mam założone 12-centymetrowe koturny </3

____
Wakacje... Chyba mam już wakacje, dopiero to do mnie dotarło xD Moje plany to wyjazd do mojej Kasi i wyjazd na działkę do Małej. I mam nadzieję, że uda mi się znaleźć pracę. A Wy co planujecie? :)

24.06.2014

229. Zaraz wracam.

tumblr
Zaraz wracam, sesja mnie pochłonęła :)

21.06.2014

228. Nie lubię się opalać.

Najczęściej śmieję się z siebie. Bo jak się nie śmiać, gdy po kilku godzinach na słońcu człowiek nie wygląda tak, jak powinien?

Jak się opalać - to wie każdy, mniej więcej. Ale powiem Wam, do jakich wniosków doszłam. Uczcie się na moich błędach.

źródło

1. Gdy już koniecznie musicie siedzieć na słońcu, usiądźcie tak, aby słońce padało w miarę równo na wasze ciało. Inaczej skończycie jak ja. Niby z dwiema opalonymi rękami, ale lewa była niemal spalona. Na dodatek nos piekł niemiłosiernie. To jeszcze nic, bo przez kiepskie miejsce do siedzenia mam opaloną tylko część czoła. Lewą część ;)

2. Można opalić się nawet przy temperaturze 20 stopni.

3. Słońce pięknie odbija się od białych kartek. I trafia zawsze w Twoje ciało.

4. Słońce ma w nosie nawet podkład na twarzy.

5. Okulary też pięknie się obijają na twarzy, Mała mówi, że podobny efekt wywołują słuchawki.

Nawet nie wiecie, jak się z siebie śmiałam po swoim opalaniu. Było mi dziwnie gorąco w ręce, opaliłam się nierówno i w ogóle wszystko było źle ;) Na szczęście teraz pogoda jakoś nie dopisuje opalaniu, więc bardzo się z tego cieszę.

Lubicie się prażyć na słonku? ;)

Bonus:


17.06.2014

227. Keys to the kingdom.

Wstałam prawie 2 godziny temu, co pokazuje, że we własnym domu poziom stresu znacząco wzrasta. Żeby nie było tak źle, przywiozłam ze sobą Małą, niech pozna inny świat niż warszawski xD Chce mi się spać, kładłam się przez chwilą, ale zasnąć nie mogę. Wróciłam do kuchni, wpuściłam psa do domu, pogadałam z nim trochę, wygłaskałam, a teraz czekam, aż Mała się obudzi.

źródło
Decyzję o wyjeździe do domu podjęłam spontanicznie. Wcześniej miałam ogólnie plany, by tu przyjechać, ale moja uczelnia lubi wszystko komplikować. Wczoraj dowiedziałam się, że zaliczyłam kolosa z zarządzania w sytuacjach kryzysowych, ocena z ćwiczeń jest najlepsza z grupy, więc stwierdziłam, że to jest czas, aby się wyrwać z sesyjnego szaleństwa na chwilę i zaczęłam szukać transportu, który zdobyłam fuksem.

źródło
W Spotify jest już dostępna nowa płyta Linkin Park "The Hunting Party". Muzycy się postarali i w ten sposób dostajemy album jedyny w swoim rodzaju. Sztuka ;)

Nie wiem, co będę tu robić do niedzieli... A wiem, uczyć się na 3 egzaminy^^ Ale na razie wyglądam tak:

źródło
A w Biedronce możecie złapać to:


Mała wstała, ja uciekam. Miłego dnia! ;)

13.06.2014

226. Czytadła.

Lubię czytać. Nie tylko książki, ale też czasopisma. Prawdę mówiąc, niektóre gazety w ogóle nie są warte swojej ceny, więc żeby je przejrzeć (bo czytać w sumie nie ma tam o czym), kupuję je w kioskach z archiwalnymi numerami.

W majowym wydaniu gazety JOY znalazłam taki artykuł:



Byłam trochę ciekawa, o co chodziło twórcom, więc zagłębiłam się w słowa.


Nie wiem, kto wgłębia się aż w takie szczegóły (a, wiem! Szafiareczki xD). Codziennie widzę mnóstwo kobiet, ubranych różnie. Większość z nich nosi niewyróżniające się ciuchy, a osoby w "ozdobnych, bogatych koliach" czy w męskich koszulach wiązanych w pasie mogę policzyć na palcach jednej ręki. 

Albo to:


Kurde, mam problem. Stół posiadam, nie jest ogromny i masywny, ale jest. Za to nie mam fotela. Co ja teraz pocznę?

Trudno powiedzieć, skąd się biorą takie 'trendy', ale wiem, że znajdzie się grono osób, które będą ślepo za nimi dążyć. Mieszkam w Warszawie - ok, ale nie traktuję tego miasta jako wyznacznika stylu, bo to dla mnie śmieszne. Gazety powinny promować coś innego. Coś typu: ubieraj się w to, w czym czujesz się dobrze. Zamiast sugerować po cichu kupno fotela za kilka stów, pokazać, że można mieszkanie urządzić po swojemu, tak jak się chce i niższym kosztem - DIY. 

Dlatego gustuję bardziej w gazetach popularnonaukowych, komputerowych i motoryzacyjnych. Chyba nie jestem dziewczyną xD

Czytacie gazety? ;)

10.06.2014

225. Wrocław czy Wroclove?

Zanim zacznę pisać o Wrocławiu, muszę się powściekać.

Poszłam wczoraj zaliczać pewien przedmiot. Zaliczenie miało być ustne. Jednak pani stwierdziła, żebym wzięła sobie kartkę i długopis. Dała mi 2 pytania, odpowiedziałam na nie dobrze, dostałam jedno ustne pytanie, na które odpowiedziałam dobrze. A co pani na to? Że dostaję 4,5, bo pisałam, a nie odpowiadałam. Miło ;)

Koniec wściekania.

____

We Wrocławiu byłam pierwszy raz. Nie miałam wobec tego miasta żadnych oczekiwań, ani jednego, nawet najmniejszego.


Jednak po tej wyprawie, mój osobisty ranking miast wyglądałby na tę chwilę tak:
1. Zamość
2. Warszawa
3. Wrocław

Uznałam, że Wrocław ma coś w sobie. Jest uroczy, kolorowy i nieprzereklamowany. Dlatego Kraków spadł z podium. 


Na szybko widziałam Stare Miasto, które jest ładniejsze od tego w Warszawie. A co do Warszawy... Czułam się trochę jak w stolicy właśnie, gdy widziałam wszędzie poparcie dla ulubionego klubu Wrocławiaków - Śląsk Wrocław. Warszawiacy też mają manię na tym punkcie - napisy, naklejki są wszędzie.

Z racji koncertu przebywałam też trochę na stadionie i zgadzam się ze zdaniem Elizy, że w dzień przypomina rolkę szarego papieru toaletowego xD Za to wieczorem jest pięknie oświetlony.


Tak, mają tam tramwaje. I całkiem sporą liczbę miejsc, w których można zobaczyć stare tory tramwajowe. Tak, taki klimat lubię ;)

Dla miłośników upałów dodam, że we Wrocławiu często występują takie ciepłe dni.

Czy wrócę tam? Na pewno ;)

____

Co tam u Was? Wstałam godzinę temu, szykuję sobie małą wycieczkę do Lidla (piwa smakowe mają być xD) i do TK Maxx, bo jeszcze nie byłam, a we wrocławskim były takie piękne zeszyciki ;) 
Co do sesji - mam już 4 oceny, na razie niżej niż 4,5 nie zeszłam, niech będzie tak dalej.
A tak poza tym, to wróciłabym do łóżka...

07.06.2014

224. We can't wait to burn the Stadium to the ground.

Od 20 minut jestem w mieszkaniu i mogę opowiedzieć o moim wyjeździe do Wrocławia.

Do Wrocławia wyjechałam po 8 we czwartek. Wagony pociągu stare jak świat (pierwszy raz widziałam coś takiego) - mój był bezprzedziałowy z czerwonymi, powiedzmy kanapami. Słońce przygrzewało, nie miałam czym zasłonić oczu, bo okulary zostawiłam w mieszkaniu. Po jakiejś godzinie dosiadła się do mnie dziewczyna, a po kolejnej godzinie okazało się, że ona też jedzie na Linkin Park. Pogadałyśmy trochę, nie ukrywam, że było to nam mocno potrzebne, bo ciuchcia złapała 40 minut opóźnienia i szlag nas wszystkich brał. No nic, spóźniona, po ponad 7 godzinach dojechałam do Wrocławia. Ugościłam się u Ewy, kumpeli podstawówki, ta uraczyła mnie obiadem i chociaż miałam w planach być pod stadionem (tam był koncert) o 17, nic z tego nie wyszło i przybyłam po 19. (Z tego powodu nie zdołałam spotkać się z Izą :c)



Większa część gawiedzi była już na terenie obiektu, więc wejście przebiegło sprawnie i po 20 minutach znalazłam się na płycie. Sama. Pierwsza myśl - kurde, jestem sama. Druga - oj idź, nie pier*dol, przyjechałaś się bawić, a nie rozmawiać z ludźmi. Popatrzyłam do góry, stadion nie miał dachu. Skarciłam się w myśli za nie wzięcie żadnej bluzy, ale trudno, za późno. Stanęłam mniej więcej w połowie długości stadionu, tuż koło niskiej dziewczyny w okularach. Stwierdziłam, że przyszła sama, więc co mi szkodzi.



Punktualnie (punktualność to dla mnie wartość, a w sumie często zdarza się, że artyści się spóźniają) o 20 na scenę wszedł zespół Fall Out Boy. Kapela dla mnie znana, pobieżnie, ale jednak. Cieszyłam się, bo zagrali "Dance, dance", "This Ain't a Scene, It's an Arms Race", "I Don't Care" i "Thnks fr th Mmrs ". Grali nieco ponad godzinę i świetnie spisali się w roli supportu. Rozgrzewka przed gwiazdą wieczoru była przednia.



Tutaj nastąpiło zapoznanie z dziewczyną w okularach, na imię jej Eliza - okazała się być bardzo sympatyczną osobą :)



Trochę po 21.30 (spóźnieni łeheheheh) z intrem ("The Catalyst / The Requiem) wparowali Linkini. Stadion dostał wielkiego przypływu energii. Ludzie skakali, piszczeli i... śpiewali. Ale co to był za śpiew! Tyle w nim było uczucia i radości, że chciało się robić to samo. Więc robiłam i efektem było zdarte gardło, ale nie żałuję. Najbardziej magicznym momentem (Iza napisała: "to było takie dobre, zaraz się popłaczę") było połączenie 3 piosenek: "Leave Out All the Rest", "Shadow of the Day"i "Iridescent". Fani wyciągnęli latarki i machali nimi w rytm muzyki.


Z koncertu wyszłam nieco wcześniej, bo mojej towarzyszce zrobiło się trochę słabo. (Miałam przed sobą taką babkę, która nieustannie majtała mi przed nosem swoim kucykiem. Co się odsuwałam, to ona się przysuwała -.-)

Nadal nie wierzę w to, że zobaczyłam mój ukochany zespół na żywo. Mam wrażenie, że mi się to śniło, że to nigdy nie miało miejsca. Moje nogi podpowiadają zakwasami, że jednak dobrze się bawiłam i to wszystko działo się naprawdę. Żałujcie, że nie byliście ;)

O Wrocławiu napiszę w następnej notce. A teraz wybieram się na poszukiwanie żarcia, żelki to jednak nic fajnego. 

Udanego wieczoru! ;)

02.06.2014

223. Już niedługo...


Dziękuję za wizyty, napędzacie do działania! ;) Im rzadziej ja tu jestem, tym rzadziej jesteście Wy, dlatego postaram się pisać częściej. Jak wyjdzie, zobaczymy. W każdym razie kolejna notka powinna się pojawić pod koniec tygodnia, bo...

tumblr

... po drugie, sesja, a po pierwsze, koncert LINKIN PARK już we czwartek.

W końcu się doczekałam. W końcu mogę jechać. W końcu ich zobaczę. Jeszcze to do mnie nie dociera, dotrze wtedy, gdy będę stała w tłumie obcych, tak samo podekscytowanych ludzi. Na pewno zdam relację, o ile będę w stanie te emocje ubrać w słowa ;)

A teraz wracam do zajmowania się kosztami wyimaginowanej firmy. Studying = dying. Żartuję, nie jest źle xD Do następnego! ;)