31.05.2014

222. I'm swimming in the smoke of bridges I have burned.

"Palić za sobą mosty - uniemożliwiać sobie drogę powrotu, wycofanie się z czegoś, zrywać z kimś, z czymś nieodwołalnie. "

źródło

Jakiś czas temu rozmawiałam z Kamilką (pozdrawiam :*) na Skype. Powiedziała mi coś w stylu, że nie warto palić za sobą mostów. Problem w tym, że w kilku przypadkach po mostach został tylko pył. Mogę podejść do brzegu rzeki, spojrzeć przed siebie, spojrzeć na swoje zamierzchłe relacje i stwierdzić, że dobrze się stało. Przecież nie można biegać po moście przez wieczność. Niektóre osoby nie są tego warte.

Są mosty, do których przymocowałam ładunki wybuchowe, ale ich nie odpaliłam. Przychodzę na te mosty czasami zastanowić się, zrobić rozrachunek. Może akurat są coś warte. Może ocaleją.

źródło

Istnieją mosty, które dodatkowo umacniam stalowymi belkami. Robię wszystko, żeby podstawy wytrzymały silne fale, ataki innych ludzi. Wiem, że niektóre osoby są tymi, które trzymają mnie w kupie.

I patrząc na te relacje, od razu zapomina się o tych kompletnie nieudanych.
Jest dobrze tak jak jest.
Przecież nie jest źle. ;)

____

Ten post powstał chyba z powodu spieczonych przez słońce rąk, zarejestrowania kolejnych potencjalnych dawców szpiku, dwóch zaliczeń w poniedziałek etc.

27.05.2014

221. Top 10 - piosenki najczęściej słuchane przeze mnie w domu.

Jestem tu rzadziej, bo obecny, III semestr studiów wygląda tak: najpierw nic, no może prawie nic, a na koniec wszystko. Robota dopiero się zaczyna, więc staram się nie wariować, nie panikować, tylko działać.

Dzisiaj muzycznie. Nie znam nikogo, kto w domu w ogóle odcina się od muzyki. Nawet moja mama po przyjściu do domu włącza radio. Zauważyłam, że zestaw mojej domowej muzyki nieco różni się od tej, którą słucham podczas drogi do uczelni. Dzisiaj zajmę się tą pierwszą kategorią, nie będę powtarzać wykonawców. Let's go!

1. Slipknot - Snuff


Smęty na miejscu pierwszym! Prawdziwa perełka z tego utworu, jak dla mnie nawet niespodzianka od zespołu, który raczej nie nagrał wielu tego typu piosenek.

2. Good Charlotte (ft. M. Shadows, Synyster Gates) - The River 


Podczas szukania czegoś o Avenged Sevenfold, zauważyłam informację, że dwóch muzyków wystąpiło z Good Charlotte. Sprawdziłam to i mi się spodobało.

3. Korn - Kiss


Znowu zamulacz. Przypominam sobie o tej piosence wtedy, gdy nie mogę sobie poradzić z relacjami z ludźmi.

4. Placebo - Breathe Underwater


Piosenka przyciągnęła moją uwagę dlatego, że jest energiczna. Idealna do skakania na koncercie.

5. Avenged Sevenfold - So far away


Piosenka napisana przez Gates'a dla jego dziadka, ale że zmarł jego najlepszy przyjaciel, perkusista zespołu, to utwór znalazł się na płycie 'Nightmare'. Smutna próba pogodzenia się z odejściem bliskiej osoby.

6. Billy Talent - Devil on my shoulder


Napiszę tylko tyle, że to piosenka o mnie.

7. Alter Bridge - Blackbird


Pisałam to już kiedyś, ale się powtórzę - arcydzieło.

8. Shinedown - Sound of madness


Utwór zdrowo kopie w dupę - kiedy się obudzisz i zawalczysz o siebie?

9. Five Finger Death Punch - Far from home


Piosenka o tęsknocie - za domem, za bliskimi. Jasne, że zamulacz ;)

10. My Chemical Romance - I'm not okay


Włączam to wtedy, gdy mam dylemat - śmiać się czy płakać. 

Smęty przeplatają się z dynamicznymi utworami - jest to dla mnie jednocześnie zabawne, a z drugiej strony przykre. Przykre, bo dobrze odzwierciedla moją psychikę, która uwielbia stany najwyższej radochy, by zaraz przejść do kompletnego dna. To męczy.

Czego Wy słuchacie w domowym zaciszu? Podzielcie się, chętnie posłucham ;)

22.05.2014

220. Nie wiem, nie jestem pewien.

Dzisiaj, dzięki Małej, pobiegłam do dentysty, bo myślałam, że będę musiała się żegnać z zębem. Okazało się, że przesunę to w czasie (podobno i tak kiedyś będę musiała się go pozbyć) i w ciągu następnych 3 spotkań powinno być dobrze. Mogłam zmniejszyć ilość wypraw stomatologicznych do 2, ale powiedziałam pani stomatolog, że już za dużo strachu na dzisiaj. W ogóle śmieszne były jej teksty typu: 'ale z pani wrażliwiec', 'spokojnie, proszę się nie bać, nic pani nie zrobię' xD 

Poza tym, nic się nie dzieje... Pff. Co ja mówię. Działo się. Udało mi się dostać 3 razy po ocenie piątkowej, a wczoraj wygrałam rozdanie u Anecki - w końcu musiał przyjść ten pierwszy raz ;) 

Pewnie wielu z Was cieszy piękna pogoda za oknem - też jestem zadowolona, trochę za ciepło, ale marudzić nie będę. Poza tym czeka mnie prasowanie firanek, nienawidzę tego, ale jak trzeba, to trzeba.

Przestaję ględzić i przedstawiam zdjęcia - najpierw z Nocy Muzeów, potem z wczorajszego spacerku z Lubym ;)

Google+ jak zwykle nie marnuje okazji to tworzenia gifów xD Tak bardzo chciało mi się waty cukrowej...:P


A teraz mnóstwo mojej miłości:






Przypałowe, prześwietlone, ale moment niemal historyczny - wiecie, jakie zdezorientowane były dzieci? Zajęłam im miejsce ;)



Teraz wczorajsze, na początek widok z mojego bloku, 15 piętro:



Plaża nad Wisłą, a raczej jej brak:




Posiedziałabym przed komputerem jeszcze chwilę, ale potrzebna jest mi przerwa. Bolała kiedyś kogoś kość ogonowa? A jeśli tak, to jak sobie z tym poradził? Bardzo mi to potrzebne, nie mogę siedzieć długo, bo tak boli xD

Do następnego!

18.05.2014

219. Pozytywnie cz. IV

Zaniedbałam trochę ten cykl, w sumie to nie wiedziałam też, co napisać. Pozytywne podejście do życia można rozpatrywać na wiele sposobów, można robić z nim, co się chce, więc do dzieła.


Wokalista Linkin Park śpiewa (tłumacząc już na polski), że nie wiemy, co mamy, dopóki to nie odejdzie. W natłoku codziennych spraw, kłopotów skupiamy się na ogóle, nie dostrzegamy szczegółów, które szybko przelatują nam koło nosa. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, co nam ucieka i gdy już się zbudzimy, możemy tylko pomachać komuś/czemuś na pożegnanie. Czasami nie jest to do końca nasza wina, ale na część spraw mamy wpływ, na tę też.

źródło

Postanowiłam więc zatrzymać się i docenić wszystko, co mogę.

1. Jestem zdrowa. Może nie całkiem, ale nie jest źle, mogło być gorzej.
2. Mam przyjaciół. Niewielu, ale liczy się jakość.
3. Mam świetnego chłopaka, mojego najlepszego przyjaciela, z którym kłócę się nieustannie, ale i tak to nie umniejsza mojej miłości do niego xD
4. Mam dwoje rodziców i braci. Są jacy są, ale to jednak rodzina.
5. Nie mam problemów z nauką. Dla kogoś ten punkt może być śmieszny, ale kurde, miałam doceniać przecież^^
6. Wrażliwość ma swoje dobre strony.
7. Mam co jeść.
8. Udało mi się zamieszkać w Warszawie (to było moje marzenie).
9. Mam kochanego psiaka.
10. Mam bloga xD
11. Umiem się zorganizować. Jeśli chcę...;)
12. Jestem gamoniem. Tak, doceniam to, bo dzięki temu mam okazji do śmiechu. Nieważne, że sama z siebie xD
13. Jestem szczupła. Tak, wyszło mi to przez usta/palce, ciężko była.

Gdy tylko najdzie mnie ochota na marudzenie, wrócę do tej notki. Niech w krytycznych momentach dodaje mi sił.

A Wy co dzisiaj doceniliście? :)

14.05.2014

218. Let us start living for today.

"W życiu są dwa rodza­je dni: dla ciebie i prze­ciw to­bie, gdy nas­ta­je ten pier­wszy ciesz się nim, gdy ten dru­gi - znieś go cierpliwie. "

Ten drugi rodzaj dni mi się wczoraj trafił. Dzięki temu nie zapomniałam, w jaką histerię potrafię wpadać. Ćwiczę cierpliwość do siebie, trudna sprawa ;)

____

Dzisiejsze wykłady monograficzne miałam w Ośrodku Reprezentacyjnym Ministerstwa Obrony Narodowej. Pan pułkownik opowiadał o protokole dyplomatycznym podczas różnego rodzaju przyjęć. Zasad jest mnóstwo. Dowiedziałam się na przykład, że widelec nie służy do kłucia jakiejkolwiek potrawy, a rodzajów kieliszków, łyżek i naczyń jest mnóstwo. Nie chciałabym się chyba pojawić na takim przyjęciu, bo myślałabym tylko o jednym - jak nie popełnić żadnej gafy ;)

____

źródło
Czym dla Was jest płacz? Dla mojej  mamy słabością, dla mnie ulgą. Duszę w sobie sporo emocji i w końcu muszą znaleźć ujście. Łzy płyną po mojej twarzy, wyglądam strasznie, ale w środku robi się coraz lepiej. Łatwiej po tym wszystkim odetchnąć pełną piersią i niczym się nie przejmować. Prawie niczym.

Jutro lecę po wyniki padań tomografii, a dzisiaj skończyłam czytać "Dumę i uprzedzenie" J. Austen. Przymierzam się do obejrzenia ekranizacji tej powieści, ale z filmami słabo u mnie wychodzi...;)

Co u Was? ;)


10.05.2014

217. To absurd!

Absurd to pojęcie względne, dla mnie absurdem jest to:

źródło
Jeszcze więcej, jeszcze trzeba! Co za dużo, to niezdrowo. Dotyczy to także znaków drogowych, kierowca musi ogarnąć je wszystkie niemal w jednym momencie. 

Są jeszcze inne sytuacje, bardziej... Głupie? I wszystko działo się w stolicy.

1. Kobieta zrobiła imprezę. Po kilku chwilach udała się na balkon w celu zapalenia smrodka (czytaj: papierosa). Mieszkanie było na 4 piętrze, a babka nagle znalazła się na poziomie ziemi. Dlaczego? Bo zapomniała, że balkonu nie ma. Wszystkiemu winny był remont (i chyba alkohol). Kobiecie nic strasznego się nie stało. Dlatego zastanówcie się dwa razy, czy macie balkon, zanim na niego wyjdziecie xD

2. Pewna pani artystka stworzyła instalację artystyczną. Nie, nie chodzi o tęczę. Ta instalacja wypełniła niemal całe mieszkanie w bloku. Wyglądała tak:

źródło
Po prawej - tona słomy tzn. instalacja artystyczna. 

Wniosek: dopóki ludzie żyją na ziemi, na pewno nudno nie będzie ;)

Co Wy na to? ^^

04.05.2014

216. Kocia Poleca (II)

Nie chciałam przeznaczać osobnej notki na każdą z rzeczy, którą mam zamiar polecić, więc wymienię je wszystkie teraz.

W oparciu o ostatnie tygodnie i przyszłe chwile Kocia poleca:

- książki. Nie trzeba chyba wyjaśniać dlaczego. Książkoholicy wiedzą, a jeśli ktoś nie wie, niech bierze się za czytanie. I to zaraz. Ostatnio przeczytałam "Carnivia. Bluźnierstwo" J. Holt'a i stwierdziłam, że jest jedną z lepszych, które ostatnio czytałam. Coś w klimacie Dana Browna, morderstwa, dochodzenia , tajemnice i te sprawy.

źródło
Kupiłam 3 książki ostatnimi czasy. Wzięłam się za 'Wielką księgę chmur'. Serio mowa tu o chmurach. Autor, synoptyk, opisał dokładnie wszystkie rodzaje chmur, podał ich klasyfikację i dodał do tego piękne zdjęcia.

źródło

- Przechodzimy do muzyki. Od wczoraj ciągnie się za mną pewien zespół. Ich piosenkę 'Last Resort' musiał słyszeć każdy. Prawie każdy.

źródło
Papa Roach, bo o tym zespole mowa, nie popsuli się z biegiem lat i ich utwory są tak dobre jak wcześniej.

- Nadszedł maj. W maju studenci bawią się na juwenaliach! Mam w planach 2, maksymalnie 3 imprezy. Zdam relację, o ile nie zapomnę xD

- Zapomniałam, co miałam napisać, yyy... Już wiem. Polecam też zmiany. Osobiście zmieniłam ostatnio kolor włosów. Miałam zamiar dalej bawić się w czerwony, ale po wizycie w Rossmanie stwierdziłam, że nie miałam jeszcze fioletu na włosach xD I w taki sposób mam na głowie kolor bordo - coś ciemnego z bordowymi i fioletowymi refleksami.



- Z rzeczy bardziej psychologicznych polecam spokój i opanowanie. Dwa razy udaje mi się to ogarnąć, a za trzecim razem wściekam się i strzelam prądem. Dosłownie. I to nie jest przyjemne, chociaż nie wiem, czy wiąże się to z moją złością ;)

- Ogniska, grille i wizyty na łonie natury są jak najbardziej potrzebne, więc gdy ujrzycie słoneczko za oknem, wynocha z domu.

sorry za ketchup...xD
A Wy co polecacie?

To wszystko ode mnie dzisiaj, powoli nastrajam się na tryb chodzenia do uczelni. Uwaga jutro na przymrozki poranne, do napisania :)