30.08.2013

135. Complicated's understated.

Gdy wrócą studia, wróci nauka, na pewno będę częściej tutaj pisała. Co za dziwna zasada ;)

Ostatnio zakupiłam sobie pewną gazetę. Promują tam jakiś styl życia. Chyba każdy chciałby mieć kupę kasy, którą wydawałby na co by chciał. Jednak mam wrażenie, że stawianie pieniędzy jako najwyższej wartości, jest zgubne. Kasa jest ważna, a nie najważniejsza. Wchodzisz do galerii handlowej, widzisz markowe sklepy, niektóre ubrania kosztują sporo, chociaż ich wartość jest o wiele niższa. No tak, liczy się marka. Ostatnio słyszałam opowieść o jakiejś pani, która miała dziecko. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że dziecko jest w 3 klasie podstawówki i ma telefon, baardzo dobry telefon. Okazuje się, że gdyby takiego nie miał, reszta dzieci by się do niego w ogóle nie odzywała. Po*ebana mentalność. Na miejscu jego rodziców nie wiedziałabym, co robić. Tłumaczyć dziecku, że telefon jest po to, żeby móc się do niego dodzwonić i nie chodzi o to, żeby mieć najnowszy model? Kupić dziecku wypasioną komórę, bo musi mieć kolegów? Kiedyś mieliśmy rewię mody, teraz posiadanie pieniędzy pokazuje się w gadżetach. Jaki jest sens tej pogoni? Gdzie są inne wartości, takie jak miłość, rodzina, odwaga, szczerość, tolerancja?

Mały mix z ostatnich dni ;)


Zachciało mi się czerwonych spodni. Już je lubię, już je lubię ;)


Z Kasią zrobiłyśmy sobie wieczorek przy winku i chipsach - te ostatnio bardzo w naszym stylu.


Wspominanie konceru Bullet For My Valentine - wciąż pamiętam, gdy stałam pod sceną i tak się niecierpliwiłam... xD


Moja koleżanka Agata poprosiła mnie, abym poszła z nią na egzamin praktyczny na prawo jazdy. Efekt - zdała! Denerwowałam się razem z nią, a poza tym, nie cierpię tego miejsca na zdjęciu.


Kota mojego lubego trochę urosła, ale nadal tak samo świruje, jest przesłodka.


A to kot lubego, bardzo z niego pieszczoch ;)

Dzisiaj mam zamiar kupić prezent dla mojej chrześnicy, temat przewodni podarunku to... kot :)

Nie chce mi się, Wam też?

24.08.2013

134. 1/4 sukcesu.

Tak, tak, udało mi się skończyć już jedną książkę :) Jeśli już mowa o książkach, zapraszam na mój profil na lubimyczytać.pl - klik.

Teraz co nieco o książce.

“Zbyt idealnie” Julie Ortolon

źródło

Fabuła.
Wszystko przez zakład. Amy założyła się z przyjaciółkami o to, że pokona swój największy strach - lęk przed samotnym podróżowaniem. Przez przypadek trafia na małą wyspę i tam też pozostaje. Zatrudnia się jako gospodyni w forcie, w którym urzęduje “Bestia” Guy Gaspar oraz jego lokaj Lance. Tych dwóch mężczyzn ma wiele wspólnego z gwiazdorem Byronem Parksem. Potem następuje historia miłosna oparta na motywie pięknej i bestii. Wszystko kończy się happy endem.

Bohaterowie.

Amy - młoda dziewczyna, nieco przy kości. Nie akceptuje siebie, co ma związek z jej relacją z babcią, która opiekowała się nią od dzieciństwa. Za wadę uważa “zamiłowanie” do gubienia się. W trakcie akcji zmienia się z nieco nieśmiałej, zakompleksionej dziewczyny w bardziej odważną, seksowną, umiejącą podkreślić swoje wdzięki kobietę.

Byron/Guy/Lance - gwiazdor Hollywood. Zaszywa się w forcie po rozstaniu z dziewczyną. Ma dość życia, jakie prowadził i ludzi, którzy go otaczali. Zakochuje się w Amy, jednak podchodzi do niej rozważnie i jakby z życiową, gorzką mądrością. Jako Lance zachowuje się zupełnie inaczej - dużo się uśmiecha, używa francuskich słów.

Na jaki film dałoby się przerobić tę książkę? 

Tylko i wyłącznie na komedię romantyczną. Romans - jest. Komizm - też, najbardziej go widać w postaci babci Amy, która potrafi udawać, że ma atak serca, próbując takim sposobem sprzeciwić się jakiejkolwiek zmianie w życiu wnuczki.

Moja opinia.

Książka należała do tych “lekkich, łatwych i przyjemnych”. Szybko się ją czytało, bo mimo prostej historii miała coś, co nie pozwalało jej odłożyć. Trochę zaskoczyło mnie, że Amy nie była szczupłą dziewczyną - takich “spotkałam” mnóstwo w trakcie czytania lekkich powieści. Miałam też nadzieję na więcej dramatyzmu, ale chyba miało nie być go dużo w zamyśle autorki. Życie głównej bohaterki wydaje się być powierzchownie trudne, jednak wszystko w tej książce przychodzi zbyt łatwo. Polecam tym, którzy szukają książki, przy której mogą się po prostu odmóżdżyć w dobrym tego słowa znaczeniu ;)

~~

Nawet nie wiecie, jak chce mi się jeść. Rozwiązanie jest proste - iść i zjeść. Ale nie wszystko mogę, nie wiem, czego nie mogę. Muszę uważam na moje rozdrażnione jelita, ostatnio dają mi w kość. Myślałam, że będzie już wszystko z nimi w porządku.

Dzisiaj zjazd rodzinny. Na jedno się cieszę, bo zbliżyłam się podczas pobytu w szpitalu do rodziny z Lublina i patrzę na nich łaskawszym okiem. Z drugiej strony głupio patrzeć jak tato się popisuje. Mama mówi, że charakter mam ojca, a różni nas tylko to, że nie chcę lizać tyłka innym ludziom. Z tym ostatnim się zgodzę i dodam, że mam więcej cech, które różnią mnie od taty. Tak mi się wydaje, bo przecież niektóre mam od mamy xD


Lubię te mniej wyraźne zdjęcia, bo wychodzę na nich korzystniej^^ Na tym zdjęciu mam jakiś dziwny kolor oczu, a przecież mam zielone.

Trochę z tyłka na dzisiejsza notka, ale wolę pisać o duperelach, niż pisać smęty, bo taki jakiś humor mam od wczoraj.

A co u Was, jak spędzacie weekend? :)

PS. Idę coś zjeść, bo już nie mogę ;x

21.08.2013

133. Była sobie przerwa.

Witam po przerwie! ;)

Od niedzieli rezydowałam sobie (z lubym) w Warszawie. Sprawdzałam komfort nowego pokoju, zaraz o tym napiszę.

Kilka osób pytało się mnie, czy przebicie bolało i czy nadal boli mnie ucho. Przebicie bolało, nie jakoś bardzo, ale zęby w jednym momencie zacisnęłam. Po 6 dniach od przekłucia dolna dziurka mnie nie boli, ta u góry boli troszkę, już za jakieś 2 dni będę mogła spać na lewym boku xD

Wracam do pokoju i pobytu w Warszawie. Pokój ma 20 metrów kwadratowych, w wyposażeniu dwa łóżka, stół, krzesła, szafę i szafki. Widok z okna prezentuje się tak:


Do Dworca Centralnego mam 15 minut piechotą.

tak właśnie prezentują się ściany Centralnego


 Okolica jest w miarę spokojna, pod domem jest przystanek autobusowy, niedaleko sklepy... Czyli może być xD

Poza tym odwiedziliśmy Manufakturę Cukierków przy Nowym Świecie. Polecam wszystkim łasuchom ;)


cukieras o smaku Coli 
Poszliśmy też nad Wisłę, pierwszy raz płynęłam też promem, jest to nawet bezpłatne ^^




I pomyśleć, że mam jeszcze ponad miesiąc wakacji... Nic, tylko spać xD Dzisiejsza pogoda jest do tego odpowiednia.

Od jakiegoś roku mam tak, że nie jestem w stanie doczytać żadnej książki do końca. Zazwyczaj kończyłam każdą, nawet jeśli nie była zbyt porywająca. Wypożyczyłam sobie dzisiaj 4 książki i wprowadzam akcję dal siebie "Czytam do końca". Jeśli jakaś książka spodoba mi się, napiszę co nieco o niej tutaj.

Na koniec dodaję zdjęcie mojego kota, widać w końcu jego śliczne oczy :P Trzymajcie się ;)


16.08.2013

132. Hail to the king!

Rozpocznę inaczej, bo tak bardzo faza na to:


Jest też do tej piosenki teledysk, ale nie mogę go znaleźć, musicie wierzyć mi na słowo.

I jeszcze ogłoszenie parafialne. Od jakiegoś czasu bawię się w aplikacji Instagram. Kto chce, niech dodaje :) KLIK.


To mój nowy nabytek (Dzięki Meds!) ;) Nie zamierzam sobie robić poza tym innych kolczyków, ten mi wystarczy, a niektórzy się srają, jakbym sobie całą twarz zakolczykowała :D Chciałabym mieć też tatuaż, coś w tym stylu:



Jeśli mowa o zdobieniu ciała, to sądzę, że trzeba zachować umiar. Nie podoba mi się wygląd osoby, która za zbyt dużo kolczyków lub tatuaży, ale co kto woli. Wytatuowałabym sobie kilka tatuaży na rękach, ale nie wiem, gdzie będę pracować, na gwiazdę rocka i metalu nie prosperuję, na tatuażystę nie mam talentu. 
A Wy jakie macie zdanie na temat piercingu i tatuaży? ;>

Zrobiłam sobie dzisiaj wycieczkę do Świdnika, chciałam zobaczyć lądujący samolot i udało się. Lotnisko jest małe, za to widać sporo pasa startowego. A teraz będę czekać na to, aż otworzą taras widokowy na Okęciu.




Podobno "nie ma ludzi obojętnych, są tylko Ci, którzy są zbyt dumni, by okazać jakiekolwiek uczucia". Trudno mi się z tym nie zgodzić. Tyle, że chora duma nie prowadzi do niczego, powodzenia, dla mnie nie istniejesz, nie było pierwszej i drugiej klasy liceum. Czas się odciąć.

14.08.2013

131. Pozytywnie cz. II + trochę faktów o autorce bloga.


Chyba warto postawić na spontaniczność. Lepiej coś zrobić, niż dusić w sobie jakieś pragnienie. Mój brak spontaniczności przejawia się w relacjach z ludźmi, mam do nich sporo rezerwy. Ale przecież nic mi się nie stanie, gdy uśmiechnę się do nowo poznanej osoby, zapytam o kilka rzeczy, spróbuję nawiązać rozmowę. Mam ochotę zmienić kolor włosów? Jadę do drogerii, kupuję farbę, dzwonię do koleżanki, żeby pomogła uporać mi się z moimi kłakami i sprawa załatwiona. Moim pragnieniem jest wyrwać się z domu? Sprawdzam, ile mam funduszy, zbieram ekipę i jedziemy. A jeśli funduszy jest mniej lub ekipa gdzieś się rozproszyła, biorę przyjaciółkę na spacer po okolicy. Spontaniczność daje mnóstwo radości. Chociaż... Czasami, gdy przyjdzie do głowy ochota, by rzucić kamieniem w szybę wystawową, warto się powstrzymać. A poza tym - spontanicznie ;)


Tak wyglądała moja ostatnia "chcica" xD Gdy pomyślę sobie, że mam zdać B2 z angielskiego, robi mi się trochę łyso, bo słówek znam sporo, ale gramatyka leży i kwiczy. Francuski - umiem czytać, przedstawić się, a reszta nie weszła mi do głowy w ciągu 6 lat. Więc zbieram się do kupy i postanawiam codzienne zajmowanie się jednym z tych języków. 


Na zdjęciu mała kota mojego lubego, która nie dała się w ogóle prawie złapać na zdjęciach, bo tak szaleje. Przesłodki wariat *.*

Każdy ma swoje dziwadła i czasami nie ma jak o nich napisać, także pokazuję się od innych, różnych stron.

1. Gdy kupuję książkę, od razu ją wącham.
2. Mam lęk wysokości, nie wchodzę na drzewa, stoły, krzesła etc.
3. Kiedyś spadłam w windzie, dziwnie to brzmi, ale od tamtej pory jeżdżę windą bardzo rzadko, nie wchodzę do małych, zamkniętych pomieszczeń, nie zakrywam się cała kołdrą.
4. Gdy muszę wstać rano, odczuwam taki stres, że najpierw nie mogę zasnąć, potem budzę się bardzo często, więc się nie wysypiam.
5. Bardzo szybko zmieniam humor. Potrafię płakać, a za chwilę zanosić się od śmiechu.
6. Bardzo łatwo mnie zdenerwować, najczęściej w ogóle czuję złość. Boli mnie brzuch - złoszczę się. Pokłócę się z kimś - też się złoszczę.
7. Boję się wyjechać do innych krajów, chyba przez barierę językową.
8. Swój pokój uważam za najbardziej bezpieczne miejsce w jakim udało mi się przebywać.
9. Lubię się przytulać, nawet bardzo :)
10. Uwielbiam herbatę - piję różne jej rodzaje, nie smakuje mi tylko czerwona.
11. W II klasie gimnazjum nagle stwierdziłam, że będę jadła o połowę mniej niż dotychczas. Efekt? Zwalona psychika, podniszczony organizm. Teraz jest już lepiej, już tak nie świruję, nikomu nie polecam głodówki.
12. Jestem uzależniona od chipsów, nie ma smaku, którego bym nie jadła. Na szczęście powoli mi już to przechodzi.
13. Jeśli nie mam niczego do czytania pod nosem, jem baaardzo powoli.
14. Uważam, że moją najlepszą zdolnością jest szybkie czytanie xD
15. W podstawówce byłam najwyższą osobą w szkole. Obecnie nie jestem bardzo wysoka - mam 170 cm wzrostu.
16. Po szybkim rośnięciu mam pamiątkę - rozstępy na tyłku i udach.
17. Jestem bardzo roztrzepana, nie pamiętam, gdzie coś kładę, szybko tracę zapał.
18. Piosenki zespołu Linkin Park są w stanie doprowadzić mnie do równowagi w stresowych sytuacjach.
19. Jestem zwolenniczką rozmów, nie cierpię osób, które się obrażają.
20. Nie lubię dzieci i na tę chwilę (14.08.2013, godz. 18.28) nie chcę ich mieć.
21. Chciałabym wziąć ślub cywilny, który polegał by na tym, że weszłabym do USC, podpisała, co trzeba i wyszła.
22. Nie lubię, gdy wszyscy się na mnie patrzą.
23. Muzyki najczęściej słuchał w ruchu - gdy sprzątam, zbieram maliny, idę na przystanek.
24. Miałam taki okres w życiu, że gdy ktoś mnie zdenerwował, od razu go biłam.
25. Nie lubię przebywać w domu, bo moi rodzice to trudni ludzie.
26. Prawie w ogóle nie jem słodyczy, bo są słodkie, haha xD
27. Wolę, gdy jest mi zimno niż miałoby mi być gorąco.
28. Moje zeszyty są wymalowane na marginesach - rysuję kwiatki, kotki i piszę teksty piosenek.
29. Nie lubię koloru różowego.
30. Nie cierpię chodzić w bluzkach polo - oczywiście, że w pracy muszę taką nosić ;x

Ze mnie tyle na dzisiaj, na jutro mam pewne plany, oby wypaliły. Do następnego!

09.08.2013

130. Mała zmiana... + "Mistrz" Kierownicy cz. II

...a dla mnie także świetna! Poprosiłam Égotiste o zrobienie nagłówka na mojego bloga. Zaprezentowała mi dwa, równie piękne, na razie chwalę się pierwszym. Jak Wam się podoba? :)

A teraz zmiana tematu na mniej przyjemny. Nie, nie chodzi o pogodę, jaka jest, każdy widzi, za bardzo się nie zmieniła od wczoraj.


Oglądałam kiedyś filmik na YT przedstawiający wyczyny rosyjskich kierowców, wszystko rejestrowane z kamer zamontowanych w samochodach. Była tam scena - ot, zwykłe czekanie na zmianę świateł. Kierowca, który miał kamerkę, musiał się najpierw nieźle zdziwić, a potem wkurzyć, bo samochód przed nim zaczął cofać jak gdyby nigdy nic i w końcu natrafił na opór w postaci jego auta. 
Dzisiaj miałam nieco podobną sytuację. Miałam zamiar wyjechać z miejsca parkingowego, gdy nadjechał inny samochód. Facet w nim zaczął cofać wprost na mnie, myślał chyba, że zmieści się obok, z prawej strony. Żeby uniknąć stłuczki skręciłam mocno kierownicą w lewo, niestety zbyt mocno, a w sam raz do tego, żeby wysłać zderzak mojego auta na spotkanie ze zderzakiem samochodu zaparkowanego z lewej strony. Na szczęście nic się nie stało, ale byłam mocno roztrzęsiona. Głupio mi, że straciłam opanowanie ze strachu i nie pomyślałam o ostrożności. Mam nauczkę, ale debili się przecież nie pozbędę, a szkoda.

Kupiłam ostatnio pękający lakier w Golden Rose, ale jakoś na paznokciach szału nie ma. 


Czerwony kolor zrobił się bordowy. Zobaczę innym razem, jak to będzie wyglądać na innych kolorach.

Rozpoczęłam proces topienia się, zaraz idę go zastopować, bo wyruszam do Nekoke. Trzymajcie się! ;)

08.08.2013

129. I never really wanted you to see the screwed up side of me.

źródło
Przeglądałam ostatnio komentarze z postów, które pisałam będąc w szpitalu. Mimo tego, że moje choroba nie zmusza mnie to ciągłego leżenia i w porównaniu do innych, nie jest taka zła, dziękuję za wszystkie słowa wsparcia. Mój stan zdrowia w większości zależy ode mnie, od tego, co będę czuła i jak będę reagowała na różne sytuacje, więc czeka mnie duuuuużo pracy nad sobą.


Jak podoba Wam się pogoda? Mnie przyprawia o nerwy, rozdrażnienie, dobrze, że niczym jeszcze nie rzucam. Termometr wskazuje 37 stopni, domownicy zaszyli się w domu, pies leży na plecach i wietrzy co nieco, tylko kot się wyłamał i łazi po dworze. 

Jak radzicie sobie z taką wysoką temperaturą?
Ja piję sporo wody i innych takich, staram się nie wychodzić z domu w te najgorsze godziny(11-14). Chociaż dzisiaj nie wyszło.
Co mogę jeszcze zrobić? 
- pić gorącą herbatę z solą, która (sól:)) zapobiega utracie wody, ewentualnie wodę rozcieńczoną w czymś, bo sprawi to, że na dłużej zostanie w organizmie
- robić okłady z wilgotnych ręczników
- jeść lekkie potrawy
- zmniejszyć aktywność fizyczną.
Wiem, że są też zwolennicy takiej pogody - smażcie się, pluskajcie w wodzie bezpiecznie ;) I uwaga na burze.

Moja mama po wizycie u fryzjera, chciała odwiedzić pewien ciuchland. Co tam się działo... Ludzi mnóstwo, duchota jak w saunie, wszyscy się pchają... Wyszłam stamtąd czym prędzej. Nie mam cierpliwości xD

Na koniec jedna z moich ulubionych piosenek, lubicie? ;>

05.08.2013

128. Give me back my life.

Dawno, dawno temu Katharina182 (tak, ta osoba, która pięknie rysuje i posiada dwa kociaki :)) nominowała mnie do Liebster Blog, wypadałoby więc odpowiedzieć ;)

1. Zima, czy lato?
Zima, lato jest zbyt ciepłe chwilami, a zimą mogę siąść sobie wieczorem na łóżku z kubkiem herbaty i książką, wtedy mróz za oknem nie jest straszny :)

2. Góry, czy morze?
Nad morzem nigdy nie byłam i jakoś mnie nie ciągnie, za to góry uwielbiam ;) Jednym z powodów jest to, że nie mam tam w ogóle kataru :)

3. Kwaśne, słodkie, gorzkie, czy ostre?
Ostre i kwaśne.

4. Sport, czy leniuszkowanie:P ?
Tak pomiędzy - nie lubię siedzieć i się nudzić, więc zazwyczaj się ruszam, ale niekoniecznie ćwiczę, a sprzątam chociażby.

5. W jakim kraju chciałbyś/chciałabyś spędzić wakacje marzeń?
W Islandii i w USA.

6. Ulubiony kolor?
Czarny.

7. Fast food, czy zdrowe warzywka z rybką (opcjonalnie kurczaczkiem):)?
Fast foodów nie lubię :D Moje jedzenie jest takie średnio zdrowe - tzn. raz zjem bardziej zdrowo, innym razem mniej.

8. Twoje hobby? Lub co robisz kiedy kotki, pieski, rybki... czy inne przyjemniaczki w Twoim domku śpią:D ?
Czytam, sprawdzam jak opętana, gdzie są teraz burze, wściekam się... Nie, to ostatnie to nie hobby, ale często się zdarza ;)

9. Na spokojnie, czy szalejemy?
Zależy od nastroju.

10. Herbata z cukrem czy bez?
Z cukrem ;)

11. Najstraszniejszy film?
Horrorów nie lubię, bo jakoś są dla mnie mało straszne."Piła", w której zagrał wokalista LP, bardziej mnie śmieszy niż straszy.

Jest kilka osób, które chciałabym "przepytać", ale nad pytaniami dla nich zastanowię się innym razem ;)

Z Lublina wróciłam w sobotę rano, resztę dnia spędziłam z lubym i z mamą. Mama została zaproszona na wesele i tu zaczyna się problem, bo mama kupiła jedną sukienkę, uszyła drugą, a dzisiaj się pyta, czy pojedziemy przymierzyć jeszcze jakąś sukienkę. Muszę hamować jej niezdecydowanie xD Wczoraj byłam w pracy, nogi wchodziły mi w tyłek, ale poza tym było całkiem ok. ;)

Kilka ujęć z mijających dni:

podróż szynobusem do Lublina


Zamówiłam sobie bluzkę z logiem Linkin Park, bo poprzednia ma już z 5 lat xD


Najlepszy artykuł w "Focusie" czyli dlaczego koty są świetne :)
W piątek złożyłam wizytę mojemu bratu stryjecznemu. Jego córki natychmiast zagoniły mnie do zabawy z nimi.
Na zdjęciu widać ich "warsztat" i łapkę jeden z siostrzenic.
Wczoraj jechaliśmy do pracy graciorem, popsuł się w połowie drogi. Czekaliśmy na kogoś z ekipy, żeby zawiózł nas na miejsce imprezy.
A co tam u Was? ;)

01.08.2013

127. Kocia na opak po raz pierwszy.

Mimo dalszego pobytu w szpitalu nie chcę o nim już pisać. Chyba każdy wie, jak w nim jest.
Moje poglądy w wielu kwestiach są dziwne, często zastanawiam się, czy o nich pisać. W końcu postanowiłam: mój blog, moje słowa, moja przestrzeń :)
Na pierwszy ogień idzie homoseksualizm.
Nie mam w zwyczaju pakować się komuś w sprawy łóżkowe, nie interesuje mnie, co się tam u kogoś dzieje. Nie sądzę, że mogłabym zakochać się w kobiecie. Jednak jeśli kogoś pociąga osoba tej samej płci i czuje do niej miłość, nie mam nic przeciwko. Często takie związki trwają długo, więc nie można posądzać każdego homoseksualistę o to, że jest zarażony HIV i choruje na AIDS.
Kontrowersyjną jest sprawa legalizacji związków partnerskich. Według konstytucji Polski, małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Gdy pomyślę sobie, że na miejscu jakiegoś geja nie mogłabym się nic dowiedzieć na temat stanu zdrowia mojego partnera w razie jakiegoś wypadku, robi mi się dziwnie. Legalizacja związków spowodowałaby,że nie byłoby takich sytuacji. Co do adopcji dzieci nie mam zdania, bo nie wiem po prostu, jak wyglądałoby to, że dziecko ma dwie mamy lub ojców i w jaki sposób wpływa to na psychikę pociechy. Zaznaczam jednak, że za granicą geje lub lesbijki nie adoptują dzieci, by je molestować. Słyszałam o takich przypadkach, ale nie ma co generalizować.
Drażnią mnie homofobi. Nie mówię tu o osobach, które kulturalnie wypowiadają się przeciwko związkom homoseksualnym, ale o takich, którzy oprócz rzucania wyzwiskami, uważania za gorszych gejów i lesbijek, nic dobrego do żadnej dyskusji ani dla społeczeństwa nie wnoszą. Bo pedały to ja mam w rowerze, nawet dwa. Szkoda słuchać takich osób, ale prawda jest taka, że zawsze będą osoby typowo na 'nie'.
A Wy co o tym wszystkim sądzicie?
Jutro wracam do 'żywych', do domu pewnie też i wezmę się za zaległości, które są olbrzymie.
Dużo zdrowia dla Was! :)