29.03.2015

284. Chcę wiosnę, natychmiast!


Akcja Bobika: made on. 

Jeszcze tak wspomnę, że moja aktywność nie duża nie jest, bo oddałam laptopa do serwisu (przechodził już sam siebie), a czasem uda mi się usiąść przy komputerze lubego. ;)

Wracając do tematu. Mieliśmy już piękne, cieplutkie dni. Była też burza. A teraz znowu jest chłodno i mało ciekawie. Dlatego też, Wiosno, zwracam się do Ciebie, abyś zagościła u nas na dłużej.

Byłoby miło, gdybym mogła nosić swoje ulubione buty, nie bojąc się o to, że zmarzną mi stopy xD


Chciałabym spędzać więcej czasu na dworze, a gdy jest pochmurno i deszczowo. to wcale nie zachęca do tego typu aktywności.


Widok błękitnego nievba za oknem bardzo mnie motywuje, także...


...Wiosno przyjdź! ;)

Pozdrawiam Bobika z zachmurzonej stolicy :*

~~
Ostatnimi dniami dużo wychodziłam i jest mi z tym dobrze. Brak laptopa drażni najbardziej wtedy, gdy przypomnę sobie o pisaniu pracy, no cóż :D Gdy tylko skończę notkę, biorę się za pisanie, nie ma, że boli. Proszę wszystkich o trzymanie kciuków, bo cierpię na słomiany zapał :D 
Jutro kończę 22 18 lat, wieczorem jadę do rodziców, bo wtorek będzie ciekawym dniem, tak sądzę ;) 

A co u Was? ;)

24.03.2015

283. Pozytywnie cz. VI

Nie wierzę, że Glee się skończyło. W sumie nic nie trwa wiecznie i przecież to tylko serial, ale...

źródło

Oglądałam wiele seriali. Nie mówię, że było ich bardzo dużo, bo zaczęłam się nimi interesować jakieś 2-3 lata temu. Każdy z tych seriali, które oglądałam, miał jakiś przekaz. Mniejszy lub większy. Jednak ten, o którym wspomniałam na początku, najbardziej do mnie przemówił.

Dlaczego? Bo to serial o osobach, które nie są idealne i ich życie także takie nie jest. Każda z nich dostała od losu wielkiego kopniaka. Są w czymś dobrzy, mają talenty, ale ich wady również są widoczne, tak samo jak przeszkody na drodze do spełniania ich marzeń. To był serial o nas, zwykłych ludziach. Bohaterowi doświadczyli na swojej skórze przemocy, nietolerancji, niesprawiedliwości, ale to nie przeszkodziło im w docenianiu tych pięknych chwil. 

Serial często poprawiał mi humor i stawiał na nogi. Nauczył mnie, by wierzyć w siebie, w swoje możliwości. Nauczył mnie, że nawet najgorsze chwile przekształcą się w końcu w cudowny moment. Nauczył mnie też tego, że z tych złych doświadczeń trzeba coś wyciągnąć. Pisałam Wam już o tym, że w gimnazjum miałam 'kolegów', których jedną z aktywności było wyśmiewanie się ze mnie. Po tych kilku latach jestem tu, gdzie chciałam być. Chciałam studiować w Warszawie i mieszkać tu, udało mi się. Chciałam mieszkać ze swoim chłopakiem. Udało mi się. Udało mi się pójść na koncert Linkin Park, mogłam klaskać do 'Radio Ga Ga' na koncercie Queen+Adam Lambert, zdałam prawko... Mogłabym wymieniać tego trochę. A gdzie są moi koledzy? Gdzie są ci, którzy mnie gnębili? Tam, gdzie byli te kilka lat temu. Nie wiem, czy wszyscy, ale większość. Każdy uczynek, który zrobiliśmy względem drugiego człowieka, wraca ze zdwojoną siłą, wierzę w to.

I może dlatego Glee to serial dla mnie i cieszę się, że miałam okazję obejrzeć go od początku do końca. Będę do niego wracać. Na pewno.

Co w tym pozytywnego? Ano to, że coś musi stawiać nas do pionu. Serial, piosenka, ludzie, książka? Nieważne. Ważne jest to, że możemy sobie pomóc i czerpać z czegoś siłę. 

Jaki jest Wasz motywator? ;)

19.03.2015

282. Co Koci w głowie gra?

Tak sobie myślałam nad stworzeniem postu muzycznego, w którym przedstawiłabym piosenki. Piosenki, które siedzą w głowie i uporczywie nie chcą stamtąd wyjść. Robię to dzisiaj, zanim zabiorę się za to, co powinnam robić w I kolejności, czyli pisać licencjat.

Sporo różnych piosenek u mnie się przewija. Nie tylko te o mocniejszych brzmieniach, ale także te usłyszane przypadkiem. Oto one:

1. The Killers - Mr. Brightside.

Wstawiałam już ją tutaj, ale faza na nią trwa już ponad miesiąc. Spodobał mi się teledysk (ach ten przebierankowy klimat) i sam tekst jest taki życiowy.

2. Hozier - Take Me To Church



Bardzo porusza. Wywołuje dreszcze. I przypomina mi się komentarz jakiejś osoby, gdy tę piosenke na fb udostępniła moja koleżanka: nie oglądaj teledysku! Zostawię to bez komentarza.

3. Ariana Grance - Break Free ft. Zedd



Dopiero ostatnio dowiedziałam się, kto ten utwór śpiewa^^ I byłam nieźle zszokowana, że robi to Ariana Grande. Po piosence "Problem", gdy tylko ją słyszałam, chciałam ją po prostu zatkać. Teraz już nie chcę :D

4. Robin Thicke - Blurred Lines ft. T.I, Pharrell



Kiedyś do tej piosenki miałam jakąś awersję, a ostatnio siedziała mi w głowie niemal cały dzień.

5. Cervello - Stay and Bleed



Zespół został odkryty przeze mnie przypadkiem 2-3 miesiące temu. Utwór w typie ballady, czyli tak jak lubię.

6. Queen - I Want To Break Free



Klasyka, po prostu klasyka. I Roger w teledysku wygląda zupełnie jak dziewczynka ;)

7. Glee Cast - I'm So Excited 



Dużo energii, zabawny moment w serialu, lubię to! :D

8. Shinedown - 45



Kolejna ballada. Zespół ogólnie ma sporo dobrych piosenek, kto nie zna, a lubi rock, polecam się zapoznać ;)

9. Linkin Park - War



Pooooweeeer! :D Chciałabym ją usłyszeć na koncercie. W tym roku na ich koncert nie pojadę (tak, tak, znowu u nas grają! :3), ale może akurat ją zagrają i uda się komuś poskakać ;)

Czego Wy namiętnie słuchacie? ;)

~~


Przywołujemy wiosnę! ;) Klikajcie w obrazek, a wszystkiego się dowiecie ;)

Zmykam, miłego dnia! ;)

15.03.2015

281. Wcale nie planowałam tej notki.

Jeśli ktoś się zastanawiał, czemu nie ma wszystkich komentarzy, to mówię od razu, że dopóki komuś na komentarz nie odpiszę, to jego opinia czeka na zmoderowanie. Kiedyś akceptowałam od razu wszystkie i zaczynał się problem, bo nie pamiętałam, komu odpisałam, a komu nie.

Tak, post nie był planowany. Chciałabym się wyłożyć w ten sposób:


No może nie w ten sam sposób, ale podobnie^^

Powinnam się cieszyć, że zaraz będę pisała o swoich kochanych huraganach i trąbach powietrznych, ale jakoś nie mogę się skupić. Wyjdę po małe zakupy, bo wczoraj zapomniałam o kilku rzeczach - tak to się u mnie zazwyczaj kończy, gdy widzę, ile osób jest w Biedronce blisko mojego bloku. O każdej porze tyle samo. Dużo. 
Potem mam nadzieję, że nie zapomnę o hula hoop - dawno nim kręciłam. Od prawie 2 miesięcy chodzę na fitness. 1-3 razy w tygodniu, w zależności od ilości wolnego czasu. Czy widzę jakieś efekty? Nie mierzyłam się, nie ważyłam. Na plus jest to, że zdecydowanie czuję mniejszą niechęć do tego typu aktywności, a po ostatnich zajęciach wiem, że istnieje sporo ciekawych ćwiczeń, które się nie nudzą ;) 
I zdecydowanie polecam brak nerwów, bo gdy człowiek jest wiecznie zdenerwowany, to się spina i wszystko go potem boli. 

Bobik jeszcze notki nie wstawiła, ale chodzą słuchy, że będziemy przywoływać wiosnę :) Słońce niedługo powinno do nas wrócić, więc i zdjęcia powinny wyjść ładne. Jeśli ktoś się na to pisze, zgłaszać się do Bobika!

Co porabiacie w dzisiejszy dzień? Jakie plany na nadchodzący tydzień? :)

12.03.2015

280. Był sobie Dzień Kobiet.

wstawiam, bo mi się podoba ;D źródło
Hej! :)
Dziewczyny, jak Wam minął wspomniany w tytule dzień? Były życzenia, kwiatki, czekoladki? Mnie luby zabrał do ZOO i zamiast czekoladek dostałam chipsy xD
Ten dzień wyjątkowy, bo powinien nam uświadomić, że jako kobiety jesteśmy niesamowite! Dlaczego? Podam kilka powodów:
- każda z nas ma w sobie to 'coś', co przyciąga do nas innych ludzi. Jakieś talenty, cechę charakteru, która jest takim magnesikiem.
- potrafimy się tak ubrać, że inni mogą zbierać szczęki z podłogi. Nie zawsze taki ubiór jest nam potrzebny, ale jak trzeba, to trzeba ;)
- nasza psychika jest nieco inna niż mężczyzn. Jasne, że zdarza się nam marudzić, złościć się, jak to podczas PMSu, ale łatwiej nam mówić o swoich uczuciach i jesteśmy wrażliwsze na emocje innych.
- potrafimy robić kilka rzeczy na raz. Spotkałam się z czymś takim: brat siedzi i coś robi, mówię do niego, a potem zero odzewu, ewentualnie 'cooo?'. My za to możemy robić sobie kanapki/ćwiczyć/wstaw cokolwiek innego i jednocześnie mówić/słuchać :D
Można by było wymienić wiele takich powodów, ale przecież dobrze je znacie ;)

źródło

Moim zdaniem, warto też w tym miejscu wspomnieć o tym, jak wygląda rola kobiety we współczesnym świecie. Więcej rzeczy zależy od niej samej - to, kiedy będzie chciała mieć dzieci, gdzie pójdzie do pracy, czy będzie studiować. W przeszłości tak dobrze nie było. Nie jestem 'feministką' tzn. tą osobą, która biega topless przed ludźmi, bo według mnie to nie jest dobry sposób na rozwiązanie jakiegokolwiek problemu. Nie fair jest, gdy kobieta za te samo stanowisko i za tę samą wykonaną pracę, otrzymuje mniejsze wynagrodzenie od mężczyzn. I mogliby tu się odezwać ci, którzy twierdzą, że feminizm kończy się tam, gdzie trzeba wnieść lodówkę na 4 piętro. Nie o to przecież chodzi. Kobiety są drobniejsze, ale zapewne są i takie, które mają więcej siły i werwy niż niejeden facet :) Równie dobrze mogłabym powiedzieć, że szowinizm kończy się tam, gdzie trzeba rodzić dzieci xD Wiecie, co ostatnio usłyszałam? Że facet powinien dominować nad kobietą. Rozumiem to tylko w ten sposób, że czasami kobiety lubią, gdy ktoś się nimi zaopiekuje etc. Ale gdy mamy parę/małżeństwo, moim zdaniem, decyzje powinny być podejmowane wspólnie, bez dominacji żadnej z osób. Jasne jest to, że nasz partner może znać się lepiej na czymś, a my możemy być lepsze w innej dziedzinie. Grunt to się uzupełniać ;) 
Może dla niektórych takie kwestie nie są ważne, ale wychowałam się w domu, w którym usłyszałam: 2 baby w domu i jest syf? Mniejsza z tym, że stałam z mamą przy garach, mniejsza z tym, że w domu nie było mnie 2 miesiące, że mama cały dzień pracuje, a w domu jest 3 facetów, w tym 1 cały dzień i jest syf. Halo, coś tu jest nie tak ;) Dlatego jestem za partnerskim charakterem związków, a nie za takimi, w których kobieta ma urodzić, wychować dzieci, pracować, zajmować się domem, a mężczyzna pracuje i uważa, że poza pracą nic go nie obchodzi. Niektórzy mogą mi zarzucić, ze przesadzam, ale znam wiele takich rodzin, ale na szczęście nie jest tak wszędzie :)

~~
Ależ się rozpisałam, ciekawe, kto dotrwa do końca xD Napiszę jeszcze tylko, że u mnie wszystko ok na razie. Pewna rzecz się wyjaśniła, niewiedza jest czasami najgorsza. Zobaczymy, co będzie dalej.
Miłego dnia! ;)

05.03.2015

279. Luźne refleksje.

źródło

Gdzieś ostatnio pomyślałam, że zerknę na blogi moich obserwatorów. Po 2 stronach trochę zwątpiłam (aczkolwiek mam zamiar do przeglądania wrócić). Wiele blogów jest nieczynnych. To znaczy od dłuższego czasu nic się na nich nie dzieje. Niektórych nie ma już w ogóle.

Gdy zaczynałam tu pisać, blogerów było od groma. Mam na myśli blogerów, którzy piszą regularnie. Z upływem czasu sporo osób się 'porozchodziło'. Zastanawiam się dlaczego. Czy z powodu wyczerpania się tematyki bloga? Zabrakło czasu? Zmieniły się priorytety? Blog był chwilową przygodą? 

Są też tacy, którzy do blogów powracają. Taki obrót sprawy zawsze mnie cieszy :)

~~

To wyżej napisałam kilka dni temu. A od tamtego czasu nie działo się u mnie nic szczególnego, oprócz zrobienia sobie przypału u promotora :D A bylo tak:

Gdy pisałam swój plan pracy, korzystałam z tworzenia dokumentów dostępnego w Google Drive. Korzystałam z konta 'do wszystkiego' czyli: xxkociaxx, założonego dobre parę lat temu. W przypływie dziwnych uczuć nazwałam dokument z planem: 'OMG to już :(' xD We wtorkowy wieczór wydrukowałam plan pracy, ale w środę rano zapomniałam go wziąć ze sobą. Chciałam zaprezentować promotorowi ten dokument w telefonie, ale on uparł się, że nie przeczyta z telefonu, bo źle mu się czyta. Dobra. I tu Kocia powinna zrobić tak: pobrać dokument z Google Drive na telefon, zalogować się na mail 'służbowy' i z mailem wysłać też załącznik - plan pracy. A Kocia zrobiła tak: prosto z Google Drive udostępniła cały plik na uczelniany adres mailowy promotora. Wyobraźcie sobie jego zdziwienie, gdy na inwigilowaną przez uczelnię skrzynkę mailową gościu dostał maila od: xxkociaxx, tekst zaproszenia był po angielsku, no i wyświetlił się tytuł dokumentu...
Facet dostał napadu śmiechu, razem z nim śmieli się też jego inni dyplomanci. Skojarzenia powtorzyły się oczywiste xD Myślenie nie boli, więc jego brak mocno zabolał ;)

W ostatnich dniach szalała pogoda. Padał śnieg i deszcz na zmienę, grzmiało i błyskało (to ostatnie wiem od lubego, bo ja, wielka fanka burzy, zdarzenie przespałam). Podobno już wiosna blisko ;)

Co u Was? ;)