28.06.2015

300. Godzina ZERO

tumblr

Środa - godzina 10.40 - wchodzę do sali i próbuję obronić licencjat. Sporo osób życzyło mi już powodzenia, więc mam nadzieję, że dobrze mi pójdzie. ;)
A teraz jestem poza zasięgiem, bo od dzisiaj dzielę czas między naukę pytań do egzaminu a oprowadzanie rodziców po Warszawie.
Odezwę się po obronie, miłego wieczoru ;*

22.06.2015

299. Licencjat - to już prawie za mną


Na wstępie powiem, że udało mi się zdobyć pytanie od recenzenta i jestem bardzo wdzięczna pani Eli z dziekanatu za to, że mi je podyktowała przez telefon xD Dzień zaczął się miło, zbudził mnie telefon z dziekanatu. Myślałam, że chcą mi powiedzieć osobiście, kiedy mam obronę (dziwna myśl^^) albo opierdzielić za kiepską pracę, ale okazało się, że dostałam wyróżnienie ;) Powinnam się cieszyć i trochę tak jest, ale... Tak czy siak, postanowiłam się nie przejmować i poznawać własną wartość. Samoocenę powinnam budować sobie sama i sama ją naprawiać, nie patrząc na innych. Takie małe odejście od tematu.

3 lata zleciały błyskawicznie. Przecież niedawno biegłam jeszcze na wydziałowe rozpoczęcie roku, a potem spóźniłam się na zajęcia. Tutaj opisywałam pierwszy rok studiów. Po 2 kolejnych latach nie chciało mi się już raczej płakać (za płacz zdecydowanie powinnam dostać wyróżnienie xD). Częściej łapałam się za głowę, bo czasem wychodziły różne kwiatki, taka specyfika uczelni. W kolejnych latach przedmioty bardziej mi podpasowały, chodziłam na nie z większą przyjemnością. Zrobiło się po prostu ciekawie - zajęcia w Centrum Symulacji i Komputerowych Gier Wojennych, wizyty w Garnizonie Warszawa, Centralny Ośrodek Analizy Skażeń, Pałac Staszica. Gdyby nie uczelnia, nie miałabym możliwości być w tych miejscach.

Poznałam też sporo ludzi. Część osób to zwykli znajomi. Inni zajmują wysokie miejsce w hierarchii znajomości. Były sprzeczki, niedomówienia, ale też mnóstwo radości, śmiechu i wsparcia, czuję się z nimi związana. Chociaż smutne jest to, że niektóre znajomości po prostu się urwą, jeśli nie będziemy w przyszłości studiować dalej w tej samej uczelni.

Co będzie dalej? Wolałabym pozostać w tej uczelni, ale chciałabym też zobaczyć, czy uda mi się dostać do innej. Lubię się uczyć, pewnie zacznie mnie to zamęczać na wakacjach^^
~~

Żałuję, że nie wzięłam do rodziców aparatu. Miałabym zdjęcia kota w lepszej jakości, na dworze jest zielono, temperatura jest przyjemna ;) Mam nadzieję, że po obronie i zakończeniu roku uda mi się pojechać do Krakowa na wypoczynek. Dzisiaj poczułam, że naprawdę potrzebuję odpocząć. Potrzebuję resetu.

Co u Was? ;) Dziękuję za wiele miłych słów pod poprzednim postem :*

18.06.2015

298. Obiad akurat czwartkowy - wydanie I

Nie oczekujcie tutaj przepisu na obiad. Nie lubię gotować. Chociaż kiedyś może coś się pojawi, nie wykluczam, kobieta zmienną jest. Bardziej chodzi mi o to, że na obiad raczej nie je się wyłącznie samych ugotowanych ziemniaków. Dodaje się mięsko, jakąś sałatkę lub tworzy się danie złożone z wielu różnych składników.
Czasem uda mi się napisać notkę na jeden temat, ale zdarza się, że chcę coś napisać, ale nie jestem w stanie zrobić z moich myśli jednego wpisu. Przed chwilą wpadło mi do głowy, żeby takie mniejsze rzeczy spisywać i podawać wam na talerzu blogu jako jedno danie jedną notkę. Do dzieła więc.

1. Sesja poszła mi całkiem dobrze. Nawet lepiej. Oceny niższej niż 4 nie odnotowałam.

2. Ta dam:


Świeżutka praca. Jeszcze nie wiem, kiedy będę ją bronić. Czuję nieziemską ulgę, że nie muszę już nad tym siedzieć. Niektórzy z Was wiedzą już, że na obronę otrzymuje się pytanie od recenzenta pracy. Wczoraj tak się spieszyłam, aby zanieść pracę do dziekanatu, zanim go zamkną, że zapomniałam sobie zapisać/zrobić zdjęcie temu pytaniu, Dzisiaj dawałam jeszcze potwierdzenie przelewu. Sądziłam, że pani sobie odłożyła pracę, bo bez tego potwierdzenia niby nie może zostać złożona, ale tak się nie stało i nie mogłam zobaczyć pytania xD Jestem zmuszona dzwonić jutro do dziekanatu i dalej się tym zajmować, Myślenie nie boli. Nie boli, bo go nie ma chwilami w ogóle.

3. 

Gdybym pomyślała, to miałabym zdjęcie do dyplomu w wersji elektronicznej. A teraz mam zdjęcie zdjęcia xD

4. Co do tej notki - zakupiłam fioletową piankę do włosow z Venity. Zajmę się nią po obronie.

5. Jeśli ktoś ma okazję pojawić się w stolicy, polecam wizytę w Ogrodzie Krasińskich ;)


6. Koniec sesji = więcej czasu na czytanie. 


Ktoś czytał coś z tych pozycji? ;)

7. Mała namówiła mnie na kupienie legginsów. No i wyszło, co wyszło xD


To są kości jak coś xD

8. Jeśli ktoś ma wolne 10 minut i chce się rozruszać, to polecam to:

Zakwasy gwarantowane, ale ćwiczy się przyjemnie ;)

Jutro wyjeżdżam do rodziców. Ostatnio byłam u nich ponad 2 miesiące temu, więc trzeba nadrobić.
Miłego dnia! ;)

12.06.2015

297. Postaw się, a zastaw się.

W Polsce jest do dupy. Nie ma pracy, nie ma kasy i tak dalej. Tylko jest takie małe 'ale'...

tumblr

Kiedyś moja znajoma była zdenerwowana. Zapytałam się, o co chodzi. Okazało się, że ktoś z jej rodzeństwa miał brać ślub. W domu kasa była, ale nie leżała w piwnicy i nie brało się jej stamtąd garściami. Rodzice koleżanki postanowili wziąć kredyt, żeby ufundować dziecku wielkie wesele. Koleżanka była na nich zła, bo zrobili to na pokaz. Żeby sąsiedzi widzieli i mówili.

Takich historii jest mnóstwo. Sporo osób ma taką mentalność. Wolą się zapożyczyć, żeby kupić sobie coś lepszego, a co nie jest im wcale potrzebne. Nowy samochód? Nie ma problemu. Co z tego, że nie mam potrzebnej kwoty, pożyczę. Co z tego, że moje obecne auto jest sprawne i dość młode, sąsiad ostatnio kupił samochód. Nie moja sprawa, co ludzie robią z pieniędzmi. Ale gdy słyszę po jakimś mało koniecznym wydatku: 'nie mam pieniędzy', to coś mi się robi. Albo gdy ktoś mówi, że nie ma pienędzy na jedzenie, ale za chwilę wyjmuje z torebki paczkę papierosów albo piwo. Kwestia priorytetów. Zauważyłam też w moim regionie tendencję (na szczęście nie dotyczy to wszystkich), że gdy ktoś wyjedzie za granicę, zarobi więcej pieniędzy niż w naszym kraju i wróci do Polski, to dostaje małpiego rozumu. To znaczy - pieniądze wydawane są na np. fryzjera raz w tygodniu, mnóstwo ubrań, na imprezy. A, powiedzmy, dom już od dawna wymaga remontu. I robią tak osoby, które mają już swoje rodziny i po których można byłoby się spodziewać nieco więcej rozumu.

Przyznam, że boję się o to, że zabraknie mi pieniędzy, chociaż mam oszczędności. Dlatego każdy nieplanowany wydatek idzie do przemyślenia. I nie chodzi tu o jakieś skąpstwo. Tylko czasami los potrafi nieprzyjemnie zaskoczyć, chociażby jakąś chorobą, leczenie trwa miesiącami, a leki nie rosną na drzewach. W takiej sytuacji nie chciałabym od kogoś pożyczać. I nie zależy mi na tym, żebym kupowała coś na pokaz. Zależy mi, żeby nie zgłupieć od pieniędzy, bez względu na to, ile się ich ma. I żeby nie doszło do czegoś takiego:

"I znów człowiek wy­daje pieniądze, których nie ma, na rzeczy, których nie pot­rze­buje, by zaim­ponwać ludziom, których nie lubi."

Kasa kasą, ale ważniejsze jest to, aby być pewnym tego, kto przy nas zostanie, gdy tej kasy nie będzie ;)

A co Wy myślicie? Zaznaczam, że opisuję to, co zaobserwowałam, ale nie dotyczy to wszystkich znanych mi ludzi.

PS Mam nadzieję, że w poniedziałek uda mi się odetchnąć z ulgą...

06.06.2015

296. Co mi się ubździło tym razem.

Muszę się uczyć, co oznacza mnóstwo różnych innych pomysłów, aby do nauki nie doprowadzić. Akurat sobie skakałam po blogach i na którymś był poruszony temat kredy do włosów. Zaczęłam szperać na Allegro, a potem przypomniałam sobie, że można kupić coś takiego:

źródło

Zachciało mi się koloryzującej pianki do włosów xD
Moje włosy to taki średni brąz z jakimś odcieniem czerwonego. Zastanawiam się więc, czy w ogóle wyjdzie mi cokolwiek. Niebieskie/fioletowe włosy chodzą już za mną dłuuugo, a nie chciałabym ich rozjaśniać, bo przez rozjaśnianie musiałam je ściąć. Gdy patrzyłam w necie, jak się sprawy mają na ciemnych włosach przy zastosowaniu tego produktu, to... Mają się różnie. Jednym wychodzi, drugim nie.
Macie jakieś doświadczenie z tego typu produktem? ;)

~~


Świetna pogoda się zrobiła na długi weekend ;) Nauka nauką, ale trzeba korzystać ze słońca, więc wczoraj wybrałam się z Pat do Parku Ujazdowskiego. Najlepsze było to, że zupełnie nie zauważyłam komarów, które zazwyczaj obierają sobie mnie na ofiarę.
Wysłalam w czwartek promotorowi pracę do sprawdzenia. Zaczyna się już moje czarnowidztwo, stres mnie łapie.W następnym tygodniu zaczynam sesję. I też stres mnie łapie xD
I mam dzisiaj Dzień Głoda. Przed chwilą zjadłam obiad i dalej ssie mnie w żołądku. Dobrze, że takie obżarstwo trafia mi się tylko raz w miesiącu xD

Co tam u Was? ;)

01.06.2015

295. I'm just a kid.

Cześć dzieciaczki! Wszystkiego dobrego z okazji waszego święta! :D

tumblr

Wiem, wiem, trochę z nas już jakiś czas temu pożegnało okres dzieciństwa, ale prawdą jest, że w każdym z nas trochę dziecka siedzi.

Bardzo często byłam uważana za osobę poważną, już od małego. Nie zaprzeczę, że taka czesto jestem, ale...

Gdy widzę kota, od razu zaczynam do niego gadać, zachwycać się nim. Zresztą, mam tak z innymi zwierzetami - zachwyt iście dziecięcy :D Coś podobnego mam też odnośnie tramwajów. Mój chłopak chodzi z przypałem jak widać^^ Czasem, gdy jestem zmęczona, zaczynam płakać, a tak chyba też mają małe dzieci. Zdarza mi się tupać nogą, gdy się złoszczę albo po prostu być bezczelnie upartą. To ostatnie nie jest już takie fajne. Kilka lat temu bardzo lubiłam huśtawki, ale po kilku minutach zaczyna kręcić mi się w głowie, pojawiają się nudności... Ech, kto powiedział, że chorobę lokomocyjną można mieć tylko w samochodzie. ;)

Stwierdziłam, że dobrym pomysłem byłoby pokazanie, jak wyglądałam za dzieciaka, ale w stolicy nie posiadam takich zdjęć, więc muszę zabrać jakieś od rodziców.

A jakie są Wasze cechy dziecka, które są w Was mimo upływu lat? ;)

~~

Teraz trochę codzienności. W środę mam ostatnie zajęcia na studiach tzn. na licencjacie. Te 3 lata tak szybko zleciały... Poza tym, mam już serdecznie dość jakichkolwiek blogowych grub na fb, przynajmniej na jakiś czas. Nadal nie rozumiem, jak można tak kogoś bezczelnie potraktować. Jednak chyba nie powinnam się dziwić, bo przecież po drugiej stronie ekranu siedzą ludzie, a nie jakieś inne istoty. Po tej akcji miałam ochotę uciekać z blogspota, ale stwierdziłam, że akurat ten serwis nie jest niczemu winny i jest tutaj mnóstwo innych ludzi, którzy grają po prostu fair. Mówi się trudno i idzie się dalej ;)

Idę się zdrzemnąć, a potem siadam do pracy. Miłego dnia! ;)