31.12.2013

182.


źródło

Z przyczyn niezależnych ode mnie nie przebywam w ogóle na kompie. Wczoraj mój tato wymyślił sobie malowanie kuchni, zajęło to z 8 godzin, dodając do tego sprzątanie. Niedziela? Niespodziewani goście.

Dzisiaj życzę Wam udanego sylwestrowego wieczoru, bez względu na to jak go spędzicie. Jeśli będziecie sami, myślami spędzę z Wami chociaż chwilę. W Nowy Rok wejdźcie z zapałem i wiarą w siebie oraz swoje możliwości. Może nie wszystko jest dla Was, ale możecie sporo. Po swoje marzenia gońcie z ochotą i przygotowaniem na pracę, bo czasami trzeba uczynić jeden krok, by to zdobyć. Życzę Wam też miłości w każdej postaci, uśmiechu na twarzy, zdrowia każdego dnia.

Do zobaczenia w Nowym Roku ;*

29.12.2013

181.

źródło
Wena raz jest, a raz jej nie ma. Chciałoby się napisać porządnie, ale coś szumi w głowie i nic, oprócz durnego śmiechu, nie zdołałam z siebie wykrzesać. Piszę i boli mnie palec, który przytrzasnęłam sobie drzwiami. Drzwiami u okulisty. Okulisty, który powiedział, że ból głowy nie ma nic związanego z oczami. To pewnie za karę, że nie pisałam wcześniej ;)

Świąt nie będę podsumowywać, ale przejdę do podsumowania roku.

Nie chcę dzielić chwil, które przeżyłam w mijającym roku, na dobre i złe. Każda coś wniosła, każda czegoś nauczyła. Największego kopa w tyłek dostałam po opuszczeniu Warszawy w czerwcu. Przyjaciel kiedyś, teraz niemal obcy człowiek. Opcja standard od 4 lat. Za każdym razem boli tak samo. No i mój koci przyjaciel - poszedł i nie wrócił. Zbliżyłam się jednak do kilku osób, które są powalające i rozbrajające swoim charakterem w pozytywny sposób, zostało mi jeszcze trochę ludzi z 'kiedyś', którzy nie zawsze, ale tak często jak mogą, są przy mnie.

Na pewno nie przydało się złe nastawienie, chociaż założyłam, że jeśli będę myśleć źle, przynajmniej się nie rozczaruję, a jakby co, to będę miała miłą niespodziankę. I znowu założyłam się z Tym u góry, coś za coś. I wyszło na moje - od prawie 4 miesięcy mieszkam z chłopakiem, który dostał się na odpowiednie studia. Teraz mogę modlić się tylko o to, żeby pozostało tak dobrze, jak jest.

źródło
Zdrowie? Pobyt w szpitalu razy trzy. Co jest załatwione, to załatwione, ale jeszcze kilka spraw jest niewyjaśnionych, postaram się to zrobić jak najszybciej. Jeśli chodzi o moją psychikę, jest już lepiej, serio, psycholog czasem pomaga.

Nie wiem, czy istnieje coś jeszcze wartego uwagi.

AAAAA. Koncerty xD Najpierw happysad, a potem Bullet For My Valentine. Nieziemskie przeżycia.

Rok 2013 nie był nudny, sporo się działo, mnóstwo było emocji, głupot, szaleństw, śmiechu, smutku, płaczu, rozpaczy.

Roku 2014 - nie bądź gorszy :)

23.12.2013

180.

źródło

Nie wiem, jak wyglądają Wasze przygotowania do Świąt, pewnie tradycyjnie - sprzątanie, gotowanie, pieczenie, dekorowanie. Siadłam właśnie przed laptopem w salonie i czekam na polecenia. W tle słychać krzątanie się mamy i piosenki z "Innuendo" - płyty Queen, którą wręczyłam mamie na prezent. W ramach odchamienia od kolęd i świątecznych piosenek polecam to:


Za długo pisać nie będę, coś trzeba będzie jeszcze zrobić na pewno, a mamie zostałam do pomocy tylko ja. (Mężczyźni... niewychowani...) To, że mój tato ma odchyły, już wiecie, wczoraj też miał i powiedziałam mu, że w domu chętnie pomogę, czemu nie, ale żeby sobie nie myślał, iż jest w kwestii tego, że baby są od sprzątania, polerowania, gotowania, a facet do leżenia przed tv. Przyjął to milczeniem. No cóż^^

Wracając do Świąt - życzę Wam spokoju, odpoczynku, pysznych potraw. Niech będzie rodzinnie i miło na tyle, ile da się to zrobić. Nie zapominajcie też o naszych braciach mniejszych i złóżcie życzenia swoim zwierzakom (Freddie Mercury napisał piosenkę dla swojej kotki, ba, została nawet umieszczona właśnie na płycie "Innuendo", jest przeurocza, także w porównaniu do tego złożenie życzeń naszym pupilom nie jest wielkim wysiłkiem;)) xD Bądźcie zdrowi, udanego popołudnia! 

21.12.2013

179.

W związku z poprzednim postem - zastrajkowały mi oczy od siedzenia przy kompie. O dziwo, przy laptopie przesiadywałam tylko w celach naukowych, ale widocznie za dużo. Zmęczenie oczu spowodowało ból głowy, a on mdłości. Od czwartku miałam odwyk od komputera, nawet teraz bałam się go włączyć xD Zamierzam wybrać się do okulisty, bo coś jednak jest nie tak, skoro mój brat przesiaduje o wiele dłużej przed tym urządzeniem, a nic mu nie jest. 

Dzięki za wsparcie, miło się czyta słowa otuchy ;)

____

Sporo osób pisze już o Świętach, ale ja, w ramach tego, że dzisiaj po raz pierwszy od 3 miesięcy wsiadłam za kierownicę, postanowiłam pójść zupełnie innym torem. Kiedyś pisałam Wam o mistrzach kierownicy. Po obejrzeniu kilku filmików postanowiłam napisać antyporadnik

Jak zostać rosyjskim kierowcą?

1. Musisz posiadać samochód - jakikolwiek, aby nadawał się do jazdy.
2. Wskazane jest, abyś posiadał podstawowe umiejętności w zakresie prowadzenia pojazdu.
3. Jesteś cierpliwy? Tym lepiej.
4. Pamiętaj - jesteś królem szos!
5. Nie istnieją dla Ciebie znaki drogowe, sygnalizacja, inne auta i piesi.
6. Nudzi Ci się, bo samochody (a raczej kierowcy w nich) czekają na zmianę światła? Zacznij cofać, zabawa w domino mile widziana.
7. Zostawiłeś włączone żelazko? Zawracaj, nieważne gdzie.
8. Kierunkowskaz nie jest Ci w ogóle potrzebny.
9. Gnaj przed siebie ile wlezie.

Jednak nie wszyscy mają aspiracje na zostanie rosyjskim kierowcą. Jeśli komuś z Was przytrafi się wyjazd do tego kraju:
1. Uzbrój się w cierpliwość. 
2. Najlepiej byłoby, gdybyś nigdzie nie jeździł. Nigdzie. Dla własnego bezpieczeństwa.
3. Jeśli jednak podróżujesz autem, przygotuj się na przechodzące przez przejście rumaki, łosie, a także na lecące nad głową samoloty i przecinające drogi czołgi. No i na rosyjskich kierowców.

Szerokiej drogi!

____

Ten wpis wyżej powstał z nudów, tak po prostu. Na polskich drogach też dzieją się złe rzeczy, nie ma przecież dnia bez powiadomieniach o wypadkach. Jadąc na uroczystości świąteczne, nie zapominajmy o bezpieczeństwie naszym i pasażerów.

____

Badania wykazały, że ludzie są najszczęśliwsi w sobotni wieczór o godzinie 19:26. Nie wiem, czyje to badania, ale czekam na tę godzinę, a może jednak coś się wydarzy. Za to wczoraj dowiedziałam się, że do Polski przyjeżdża zespół Avenged Sevenfold. Jeśli mogłabym wybrać kogoś, kim mogłabym być przez cały dzień, byłby to Synyster Gates, gitarzysta tej grupy. Jeśli ktoś jedzie, niech się przyznaje ;)

źródło
Zmykam odciążyć wzrok i za chwilę wracam do czytania Waszych blogów, miłego wieczoru :)
 

19.12.2013

178.

Dodawanie postu przez komórkę ssie.
Do rzeczy: nie ma mnie na blogu ani u Was, bo siedzenie przed komputerem powoduje u mnie ból głowy i mdłości.
Pojawię się, gdy tylko będę mogła, na pewno przed Świętami. Bądźcie zdrowi! :3
PS Zapraszam na twittera, tam jestem częściej.

16.12.2013

177.

Jak by tu zacząć.

dokocamy! źródło

Pracy zaliczeniowej, o której pisałam w poprzedniej notce, nie skończyłam - stworzyłam ponad 8 stron. Nieco zirytowała mnie zmiana pierwszego terminu oddania jej, nie chciałam pisać szybko i na odwal, oddając w efekcie coś średniego. Ma to być referat na 15 stron, a ja chcę mieć jakąś logiczną koncepcję, posprawdzać pięć razy, poprawić błędy i dopiero oddać. Siedzenie cały weekend przy komputerze i wlepianie oczu w elektroniczne wersje książek skończyło się na tym, że spałam 3 godziny, wczoraj byłam nieprzytomna, dzisiaj też jestem. Zrobiłam chłopakowi obiad 1,5 godziny za wcześnie. Następnie stwierdziłam, że żarcie nie może się zmarnować, więc sobie troszkę wezmę. Nie zdążyłam nawet pomyśleć, jaką mam z siebie bekę, a już wrzuciłam do sosu klucze do mieszkania xD

Jutro wf. Oby wszystko było ok, a pani miała dobry humor. Czasami nie rozumiem bab. Facetów też nie. Bo jak można pisać do swojej wybranki serca, że chce się, aby miała rozstępy po ciąży? Co innego, gdyby napisał, że nawet gdyby je miała, to i tak będzie dla niego piękna etc.

____

Rypnę Wam I część Grudniowych Cytatów. Może akurat ktoś się ze mną jakimś ciekawym podzieli ;)

Dzień 1: Cytat, który towarzyszy wam, na co dzień.

"Powodzenie nie trwa wiecznie, a porażka nie jest katastrofą."

Dzień 2: Cytat z ulubionej piosenki.

Jest ich sporo, ale niech będzie ten: "The Other Me Is Dead. I hear his voice inside my head…We were never alive, and we won’t be born again."

Dzień 3: Cytat, według którego staracie się żyć.

"Le­piej być o trzy godzi­ny za wcześnie niż o mi­nutę za późno. "

Dzień 4: Cytat o życiu.

"Życie jest to opo­wieść idioty, pełna wrzas­ku i wściekłości, nic nie znacząca."

Dzień 5: Cytat o miłości.

"Kocha się za nic. Nie is­tnieje żaden powód do miłości. "

Dzień 6: Cytat z książki.

"Tylko że ludzie mają wrodzony talent do wybierania właśnie tego, co dla nich najgorsze." Harry Potter i Kamień Filozoficzny

Dzień 7: Cytat z filmu.

"Kopernik była kobietą". Seksmisja

Dzień 8: Cytat z serialu.

"Bycie częścią czegoś wyjątkowego czyni cię wyjątkowym."  Glee

Dzień 9: Cytat wypowiedziany przez ulubionego aktora.

"Jesteśmy, kim jesteśmy. Sumą naszych niedostatków." Alan Rickman

Dzień 10: Cytat wypowiedziany przez ulubionego muzyka.

"You can't be afraid of people willing to hurt you, cause if you fear life then you will never live." Chester Bennington

Dzień 11: Zabawny cytat.

"To, że two­ja wrażli­wość uczu­ciowa mieści się w łyżeczce do her­ba­ty, nie świad­czy o tym, że wszys­cy są tak upośledzeni. " Hermiona Granger

Dzień 12: Cytat, który was motywuje.

"Zawsze bądź pierwszorzędną wersją siebie, zamiast drugorzędną wersją kogoś innego."

Dzień 13: Cytat, który zawiera w sobie wiele prawdy.

"Szcze­rego wyz­na­nia nie trze­ba ubierać w piękne słowa. "

Dzień 14: Bardzo popularny cytat.

"To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia."

Dzień 15: Cytat, który wydaje się dla was niezrozumiały.

Z każdego cytatu da się coś wyciągnąć :)

____

Idę zaraz znowu szykować obiad, teraz to już może kolację, myć się i spać, bo nie ogarniam, matko i córko xD Dobrego wieczoru, śpijcie dobrze ;)

13.12.2013

176. Here and now.

Kocia jest gamoniem, co nie udowodniła niejednokrotnie. Dzisiaj zostawiłam klucz w drzwiach wyjściowych, oddał mi go mój chłopak mniej więcej 4 godzinach. Skrajna głupota.

Tak przy okazji. Mój chłopak skarżył się, że bolą go mięśnie. Stwierdziłam, że bolą go wszystkie mięśnie i musi być to grypa. Wygoniłam go na sąsiednie łózko, bo nie mogę być chora przecież^^ Poszedł spać, po jakimś czasie dotykam jego czoła - normalne. Za jakiś czas okazało się, że bolą go mięśnie obojczyka, prawdopodobnie go przewiało. Czyli grypa do mojego mieszkania na szczęście nie zawitała ;)


Jak wyżej - dla Ciebie to 5 minut, dla kogoś całe życie ;) 

Było mi bardzo miło zostać wolontariuszem w mojej uczelni i włączyć się w akcję zorganizowanej z okazji Dnia Dawcy Szpiku. Wiele osób na pytanie, czy chcą zarejestrować się jako potencjalny dawca szpiku, odpowiadało 'boję się'. Nie ma czego. Rejestracja polega na odpowiedzi na kilka pytań, żeby wyłączyć wykluczenia zdrowotne. Jeśli nie ma żadnych przeciwwskazań, przystępuje się do wypełnienia formularza, a następnie do pobrania wymazu z jamy ustnej. Jest to bezbolesne - jeździ się takimi patyczkami po wewnętrznej stronie policzka. I w ten sposób znajdujecie się już w bazie. Jeśli ktoś zadzwoni do Was i powie, że znaleźli biorcę szpiku, jedziecie na badania, a potem umawiacie termin pobrania szpiku. W 80% z krwi pobiera się komórki macierzyste, które są produkowane w większej liczbie dzięki zastrzykom, które sobie robicie. W pozostałych przypadkach szpik pobierany jest z kości. Więcej info na stronie fundacji DKMS ;)

Na poniedziałek mam oddać pracę semestralną, mam 2,5 strony na 15. Dobrze, że w ogóle zaczęłam. Bedę u Was, gdy tylko będzie to możliwe. Udanego wieczoru :*


10.12.2013

175. Nigdzie nie poszłam.


Widziałam takie obrazki u znajomych na fb. Aplikacja Bitstrips nie jest dla mnie jakaś niezwykła, przejmująca i zaskakująca, jednak nadaje się na chwile, gdy zrobi się cokolwiek, byle tylko się nie uczyć :) Na obrazku jest autorka bloga ze swoim kotem (którego w praktyce nie ma i bardzo za nim płacze do tej pory). Sielankowy portret obiadu z pupilem i jego sługą xD

____

Tak, nigdzie nie poszłam. Ale za to się nabiegałam jak durna po szpitalach. W pierwszym nie mieli łóżek, wysłali mnie do drugiego, okazało się, że to nie mój rejon, a lekarz wysyła tam pacjenta, bo jest mu "po drodze". W trzecim pogadałam z miłym panem doktorem i zostałam przy lekach i wizytach kontrolnych. Kamień spadł mi z serca, nie chciałabym zawitać w skromne, szpitalne progi po raz 4.

____

Niemal co roku Sylwester był organizowany u mnie. Mimo moich humorków bardzo mi się podobała forma domówki, na którą zapraszane były tylko najbliższe osoby. W tym roku chyba będzie inaczej. Chyba? Prawie na pewno. Kilka osób jest obrażonych, kilka innych nie chce zostawać długo, a ogólny rozpad spowodował jeden człowiek. Powód? Towarzystwo innych osób, w tym kogoś, kogo nie trawię. Wyobraźcie sobie, że macie zatrucie, wykonujecie wiadomą czynność w toalecie, a kumpel robi Wam wtedy zdjęcia. Nie wiadomo, czy komuś je pokazał, czy usunął... Dla mnie to niezrozumiałe, głupie i w ogóle do dupy. No i to uwielbienie do upijania się, popisywania i wygadywania durnot. Śmiech śmiechem, ale jeśli ktoś jest taki cały czas, to zaczyna się to robić drażniące. Chociaż, jak widać, nie dla wszystkich. Jakoś to przeżyję. Smutno będzie, ale co poradzić.

____

Gdy byłam ostatnio w Empiku, rzuciła mi się w oczy pewna książka. Nie pamiętam tytułu, ale ogólnie była o tym, jak coś zrobić samemu. Propozycje były różne, od makijaży, po ścinanie włosów, roboty domowe i...


...nagranie seksownego filmu xD

Na koniec rzucam piosenkę i lecę do Was :)

08.12.2013

174. Choroba przedświąteczna.

źródło
Koniec października. Wchodzę do Tesco, patrzę na półki, a tam mnóstwo świątecznych słodyczy. Listopad. W sklepach są już choinki i dekoracje. Grudzień. Ludzie mają istną, świąteczną sraczkę.

Rozumiem. Święta to nastrój. Ludzie się kłócą i godzą. Niekiedy jest to okazja do zobaczenia kogoś, kogo dawno nie widzieliśmy. Prezenty na Mikołajki lub pod choinką. Dla chrześcijan to czas narodzenia Jezusa. Dla uczniów to sporo dni wolnych. Każdy w świętach Bożego Narodzenia znajdzie coś dla siebie.

Święta kojarzą mi się pozytywnie z powodu wolnego czasu, wizyty członków rodziny i tego, że chociaż podczas Wigilii rodzina jest dla siebie milutka, no jak z obrazka. Jednak nie podobają mi się ciągłe kłótnie związane z organizacją tych dni. Mama ciągle coś robi, a tato ciągle gdzieś jest, szkoda tylko, że nie w domu. Moi bracia robią zamieszanie, a ja mam ochotę wyskoczyć przez okno. Potem, po całej nerwówce, następuje nagle moment pogodzenia się (sztuczność?) i wszystko jest w porządku. Taa, jasne, na 5 minut. I znowu wzdycham z bezsilności. Moja mama powiedziała mi kiedyś, że nie lubi świąt, bo wtedy przypomina jej się zmarły ojciec. Nie w Zaduszki, tylko zawsze w Boże Narodzenie. I od tego momentu ja też o tym myślę i bardzo się tym przejmuję. 

W sumie u każdego jest inaczej.

Jednak nie rozumiem trochę haftowania tęczą - Święta, Święta, jakie to wspaniałe, radosne, cudowne, zajebiste. Więcej wagi ludzie przywiązują chyba do samego mówienia, ozdabiania. Słodzą niemiłosiernie, a przecież niczym złym jest przyznanie się, że coś jest nie tak, że chcielibyśmy, żeby było inaczej, że dopadła nas chandra, że mamy powód do płaczu, że chcieliśmy zobaczyć ciocię z USA, ale nie mogła przylecieć. 

Nie mówię, że robią tak wszyscy, ale znajdują się tacy ludzie. Co o tym sądzicie?

____

Coś mi się wydaje, że opuszczę Was na około 10 dni. Jeśli mi się uda, spróbuję przywołać kumpla z mobilnym internetem i coś tu naskrobać, bo telefonicznie jakoś średnio mi wyjdzie. 

Do napisania ;)

06.12.2013

173. Co mnie spotkało w Mikołajki i prawie tydzień wcześniej.

Dokocamy post! :) źródło
Witam ten wietrzny dzień :)

Normalnie zaczęłabym od jakiegoś wstępu o dniu dzisiejszym, ale żeby było chronologicznie, cofnijmy się do niedzieli. Luby wyczytał, że w stolicy odbędzie się Wystawa Kotów Rasowych, musieliśmy pojechać, nie było innej opcji :) Dokocamy post po raz drugi! xD





mój faworyt :D



Ceny niektórych kociaków dochodziły do ponad 3 tysięcy, szok. Jednak osobiście wolałabym przygarnąć jakiegoś ze schroniska, tyyyyle miłości :3

____

Tamto było prawie tydzień temu. A co dzisiaj? Mikołajki i te sprawy, ale nie tylko.

1. W nocy zbudziłam się, leżę i nagle jak nie błyśnie i nie trzaśnie xD Zaczęło mocno wiać, trochę się przestraszyłam, ale na szczęście udało mi się zasnąć. Orkan Xaver dawał czadu w naszym kraju i nie tylko w nim. 4 osoby nie żyją, a chyba 5 jest rannych. 

2. Można stwierdzić, że wolny piątek to taki prezent od Mikołaja. Powiedzmy. Każdy piątek mam wolny.

3. Dostałam skierowanie do szpitala, ważne jest do środy, więc w poniedziałek idę się wpakować do tego budynku z ogromną niechęcią. Bo będą nieobecności i...

4. ...dzisiaj dowiedziałam się dopiero, że mam napisać referat na 15 stron z przedmiotu 'zarządzanie zmianą w organizacji'. Lista tematów podana została, jednak chyba trzeba będzie popisać się umiejętnością lania wody, bo na tak krótkie tematy trudno napisać więcej niż 5 stron. 

5. Żeby nie było tak marudnie - Mikołaj mnie odwiedził. Dostałam:




6. Brak kultury - w moim bloku są ochroniarze. Jest ich 3, tylko 1 (!) odpowiada na powitanie. Co z tym światem?

____

Gdybym szła jakąś drogą, na której leżałyby kamyki, pewnie nieustannie bym je kopała. Perspektywa dłuższej nieobecności w uczelni całkiem skutecznie skiepściła mi humor. Dobra, jutro też jest dzień, co równa się nowym szansom, jakoś się ogarnę, a Was tym nie zamęczam. Trzymajcie się!

04.12.2013

172. Krótko.

źródło


Ogłoszenia :)

1. W menu widoczne są już strony dwóch projektów wspomnianych w poprzedniej notce. Zapraszam do ich przejrzenia i podzielenia się swoją opinią ;)

2. Do Polski zbliża się głęboki niż/huragan/orkan Xaver. Prędkość porywów wiatru jutrzejszym wieczorem i w piątek może przekraczać 100 km/h w dzielnicach północnych i północno-zachodnich. Na dodatku chmury poczęstują nas deszczem ze śniegiem lub śniegiem. Uważajcie na siebie ;)

Dzisiaj krótko. 

Jestem zmęczona ostatnimi dniami, które stały głównie pod znakiem nauki. Przerwała się dobra passa zbierania samych piątek, wczoraj nie zaliczyłam kolokwium z informatyki. Bałam się, że będę to przeżywać jak koniec świata, ale powkurzałam się trochę i mi przeszło. Chyba cała grupa nie zaliczyła. W sumie się nie dziwię, bo zakres materiału był kompletnie niezrozumiały, a z ćwiczeniowcem nie idzie się dogadać.

Poza tym, planuję wizytę u dermatologa. Moja skóra jest mieszana - tłusta na czole i nosie, a poza tym normalna. Kiedyś się zastanawiałam, jak to jest mieć skórę tłustą i odwodnioną. No i wypaplałam. Straszna rzecz się stała z moją twarzą, nie pomaga peelling 2 razy w tygodniu, płyn micelarny. Podejrzewam, że to z powodu zimna, ale nie mam zamiaru czekać do wiosny, aż mi przejdzie.

Dzisiaj robię sobie kilka godzin odpoczynku, jutro mam na późno do uczelni, to Was poodwiedzam. Trzymajcie się ciepło! :)

29.11.2013

171. Let the fire burn you alive.



Kaa (i nie tylko ona!) organizuje "Grudzień w obiektywie", do którego chętnie się przyłączam, zawsze to jakaś motywacja do robienia zdjęć. Na dniach pojawi się zakładka do postu, w którym pojawią się fotki.


Zaś Akri przedstawiła propozycję dla tych osób mające swoje ulubione cytaty. Bardzo mi się to spodobało, także osobny post również się pojawi :)
____

Panna Darcysia nominowała mnie do tagu - dzięki moja droga za wyróżnienie, pisz do nas częściej :)


Trudno mi napisać 7 faktów o mnie, o których jeszcze nie wiecie, no ale spróbuję, mój Luby mi pomoże xD (albo i nie, bo dupy mu się z wyrka nie chce podnieść.)

1. Gdy byłam mała, nosiłam pieluchę ortopedyczną, miałam coś tam z biodrami.
2. Gdy byłam mała (znowu), chodziłam do okulisty zwalczyć zeza, którego już prawie nie widać na szczęście.
3. Mój Luby stwierdził, że jestem impulsywna. Nihil novi.
4. W weekendy mam problemy z tym, żeby podnieść się z łóżka.
5. Nigdy więcej nie wezmę kilkunastu tabletek na raz. Nic mi się nie stało, ale nie umniejsza to mojej głupoty.
6. Chciałabym, żeby przez Plac Grzybowski w Warszawie znowu jeździły tramwaje.
7. Najwięcej słówek angielskich znam z piosenek.

Kogo by tu nominować... Panno Joanno - do dzieła! ;)

____

Dzisiaj byłam w Muzeum Kolejnictwa. Bardzo mi się tam podobało - były ręcznie wykonane modele pociągów, a także te prawdziwe lokomotywy. Niestety te ostatnie sprawiają wrażenie zaniedbanych. I pomyśleć, że kiedyś w tym miejscu znajdował się główny dworzec stolicy.




smutno tu.
taki ze mnie maszynista, mam fajowski pociąg XD




Otóż to, dlatego nie włazić mi pod pociągi.

Jedyny model tramwaju, co z tego, że konnego.

____

Udało mi się posprzątać łazienkę. Zaczęłam znowu oglądać 'Plotkarę'. Słucham Devin Townsend Project, jakoś nawet przypadło mi do gustu. Mój Luby pokazuje mi moje zdjęcia, które są maksymalnie kompromitujące. I nie wiem, co z Sylwestrem. A Wy już wiecie?

27.11.2013

170. Hejejej.

źródło

Post będzie o jedzeniu (bo jakoś ten temat telepie mi się w głowie) a dokładnie o moich nawykach, o tym, co się zmieniało, co lubię, a co nie.

Jak było kiedyś?

Byłam obżartuchem mniej więcej do czasów gimnazjum. Wstawałam rano, wyjmowałam ciastka z lodówki i po cichaczu wsuwałam. Musiałam mieć coś w gębie. Cały czas. Waga maksymalna - 56 kg.

Co się zmieniło?

W 2 klasie gimnazjum zaczęłam jeść o połowę mniej. Nie wiem, dlaczego, nie wiem, skąd mi to przyszło. Wiem jednak, że mój organizm dostał szoku i od tamtego momentu zaczął się psuć. Najmniej ważyłam 44 kg.

Kot Łasuch jako przerywnik na dokocenie! 

Jak jest teraz?

Różnie i podłużnie. Ważę trochę więcej tj. 50 kg. Nie jestem wybredna w jedzeniu, nie wybrzydzam bardzo, w porównaniu do mojego brata i Marzeny xD Jem tyle, na ile mam ochotę, nic na siłę. Z rana śniadanie, staram się jeść raz dziennie coś na ciepło, fast food'y tylko, gdy mnie najdzie na nie ochota.

Czego jeść nie mogę?

Z powodu różnych dolegliwości pewne rzeczy powinnam jeść jak najrzadziej. Mam cienkie zęby, więc duże orzechy nie wchodzą w grę. Wrażliwe jelita? Nie jem czekolady, bananów, ziemniaków, rzeczy z grilla, nie piję mleka ani gazowanych napojów. Ogólnie sama z siebie nie jem też słodyczy, chyba, że mam na coś słodkiego ochotę, ale rzadko to się zdarza.

Co lubię jeść/pić?

Zupy wszelkiego rodzaju - kapuśniak, ogórkowa... Istnieje jeden wyjątek, ale o tym niżej. Lubię sałatki, gołąbki, oliwki, dżemy, herbaty. Moim uzależnieniem są chipsy. Wiem, że to niezdrowe i w ogóle fu, ale trudno mi się powstrzymać od jedzenia tego świństwa ;>

Czego nie lubię?

Słodyczy. Niektórzy pomyślą, jak tak można xD Nie cierpię rosołu, tłuste to, fuj. Kasza też mi jakoś nie podchodzi, niektóre ryby też są do kitu. I tyle z mojego nielubienia.

A Wy co jecie? Czego nie lubicie, za czym przepadacie? :)

____

Kolejny dzień wyzwania mówi mi, żebym podała 10 piosenek, które wybierze mój IPod w trybie losowym. IPoda nie mam i nie mam zamiaru kupować (jeśli kiedykolwiek go dostanę, to sprzedam i kupię coś lepszego za taką samą cenę^^ ), ale mój telefonik na pewno coś wybierze. Ta dam! Tego słucha Kocia, gdy jedzie do uczelni:

1. Seether - Careless Whisper
2. Glee - Stereo Hearts
3. Queen - I'm Going Slighty Mad
4. Three Days Grace - Animal I Have Become
5. Queen - Innuendo
6. Avenged Sevenfold - Dancing Dead
7. Papa Roach - Getting Away With Murder
8. Pidżama Porno - Pryszcze
9. Placebo - Black-Eyed
10. Three Days Grace - Riot

Znacie coś z powyższej listy? Lubicie? ;)

23.11.2013

169. I would carry the world./ Polecajnik cz. V

notkowe dokocenie :3/tumblr.

Tak sobie wczoraj myślałam, że w podziale na grupy z angielskiego jest coś dziwnego. Moja grupa pod względem zaawansowania jest gdzieś w środku, jest nas około 20 osób. Są ludzie, którzy umieją dużo, są przeciętni i są ci, którzy mają problem z czytaniem. Podobnie jest też w grupie najlepszej. Nie wiem, czym jest to spowodowane, strzelaniem na teście może? Poza tym, trafiłam na nauczycielkę, która jest miła, spokojna, jednak brak jej konsekwentności. Nie masz pracy domowej? Nic się nie stało, możesz robić na bieżąco albo zostanie wyznaczona inna osoba, nie dostaniesz żadnego minusa. Nie żebym się skarżyła, tylko obawiam się o moją motywację ;)

____

filmweb.

Wczoraj, podczas miłego wieczoru z Miśkiem, obejrzałam ten film. Jeśli ktoś go jeszcze nie oglądam, polecam. Dużo śmiechu, dużo płaczu (chociaż to zależy od poziomu wrażliwości widza), pewien morał. Wiele można sobie uświadomić. Na przykład to, że nie warto poświęcać rodziny dla kariery, bo może się to wymknąć spod kontroli.

Skoro już coś polecam, to dodam jeszcze tę książkę:


Składa się z jednego głównego wątku i kilku mniejszych, pobocznych, przedstawionych w kilku opowiadaniach. Książka, ogólnie mówiąc, jest o życiu we wszystkich jego aspektach.

____

I dawno był polecajnik blogowy! Także do rzeczy:

Zapraszam na bloga Nomissn - jeśli coś was nurtuje, a mieści się w świecie, hm, fizyki, powiedzmy, to na jej blogu możecie znaleźć odpowiedź. Blogiem dla kobiet z krwi i kości jest blog Liny, autorka opowiada nam, jak być stylową kobietą. Wiele świetnych zdjęć, życie codzienne, ubrania i twórcze pomysły - to miejsce w sieci Plotkary ;) Zapraszam serdecznie na te blogi ;)

____

Jakość notki powalająca nie jest, ale zmagam się z babskim problemem i Apap Extra mnie zawiódł, także wesoło nie jest. Chwile bez bólu wykorzystuję na naukę. I czytam o tramwajach :D A teraz lecę zobaczyć co tam u Was ;) Miłego wieczoru! ;)

PS Pozdrawiam największą estetkę na świecie - Marzenę! :D

20.11.2013

168. Nie wiem.

Kilka instagramowych zdjęć na początek.





Powyższe fotki powstały w październiku na plaży przy Wiśle. Lubię wodę na zdjęciu. 

____

Dzień 10. Opowiedz o swojej pierwszej miłości i pierwszym pocałunku.

Pomysł na notkę mi zdechł, chciałam coś tutaj napisać, więc sięgnęłam do wyzwania.

Pierwszego pocałunku w ogóle sobie nie przypominam, a podobno jest to moment, który pamięta się na długo xD Wiem, że całowałam się z J., było to chyba w sierpniu 2008. Trudno mi cokolwiek na temat całusa powiedzieć w takim razie^^

Według mnie pierwsza miłość to nie osoba, która nam się podobała bardzo bardzo, lecz ktoś, do kogo poczuliśmy po raz pierwszy mocne uczucie. Coś takiego poczułam na wakacjach 2009 roku. Nie będę opowiadać całej historii, po pierwsze, to długie i zagmatwane, a po drugie, jeśli kogoś to interesuje, to zapraszam na priv. Ogólnie najpierw było dziwnie, potem wspaniale, a następnie kompletnie do dupy. Nie siedziałam w domu, poświęcałam się, zamiast wygarniać na bieżąco, jak robię to teraz, nie mówiłam nic, dosłownie nic, wspierałam drugą osobę. Miałam nadzieję, że to zły sen, że przecież tak wspaniała (mhm.) osoba nie może po prostu tak zniknąć z mojego życia. Przeliczyłam się. Pozostało wiele niewiadomych. Według mnie, każdy zasługuje na rozmowę twarzą w twarz. Byłam w stanie pogadać, popytać, odpowiadać, ale druga strona tyle odwagi nie miała. Teraz znamy się na tyle, na ile mogą się znać znajomi z facebook'a. Najpierw ktoś bliski, potem ktoś obcy - ile z nas już to przerobiło w różnych aspektach?

Pamiętacie swój pierwszy pocałunek i kogoś wyjątkowego? :)

____

Szykuje mi się chyba kolejna wizyta w szpitalu, nie chcę tam iść, już to 'odpłakałam' (xD), ale zdrowie podobno jest najważniejsze. Poza tym, czuję się jakoś luźniej, siedzimy z dziewczynami w pociągu i śmiejemy się do rozpuku, najczęściej z głupot, ale przecież o to chodzi, żeby dodawać sobie endorfin ;) Pouśmiechajcie się jeszcze dzisiaj trochę, miłego wieczoru ;)

17.11.2013

167. Humor z tyłka.

Jakoś nie mogłam dobrze złapać na zdjęciu koloru włosów, ale powiedzmy, że na tym cokolwiek widać:



W ogóle notka miała być zupełnie o czymś innym, ale byłaby pisana na siłę, więc po prostu poczeka na swoją kolej. Bo teraz będzie narzekanie, bardzo uzasadnione.

Od września mieszkam w bloku w centrum stolicy. Wszystko fajnie, pięknie, wszędzie blisko, nawet nie tak głośno, Biedronka pod nosem. Jednak z biegiem czasu okazało się, że naszymi współlokatorami, oprócz dwóch facetów, są...karaluchy. Myślałam, że to wina jakiegoś bałaganu. Faceci mieszkający w tym mieszkaniu niestety nie dbają zbytnio o przestrzeń użytku wspólnego - kuchnię, łazienkę. Syfu nie było, posprzątaliśmy z Miśkiem, ale zmiany nadal nie było. Kupiłam w aptece kwas borowy, o którym naczytałam się na forach. Usypałam za szafkami, tu i ówdzie, rezultat jakiś był, robactwa prawie w ogóle nie widziałam. 

Wchodzę  dzisiaj w nocy do łazienki za potrzebą, a pomieszczenie się "rusza". To chyba nie karaluchy lecz prusaki. Wróciłam do pokoju i z bezsilności chciało mi się płakać. Zresztą, nadal mam zły humor. 

Mój blok jest duży, 15 pięter, mniej więcej tyle samo mieszkań w poziomie. No i jest zsyp (miejsce, do którego wrzuca się śmieci). Nie będę biegać po sąsiadach, wątpię, że ktoś się przyzna, że ma coś takiego w domu. Mam w planach zadzwonić do spółdzielni i poprosić o dezynfekcję. A jeśli nie, to szukam nowego mieszkania. 

Aż mam ochotę coś rozwalić...

Miał ktoś kiedyś taki problem? 

15.11.2013

166. Mówili na nią naiwna, na na naj na na naj...

źródło
Dzień 8. Chwila, w której byłeś/aś najbardziej zadowolona ze swojego życia.

Takich chwil było kilka:
- zdanie testów gimnazjalnych na przyzwoitym poziomie
- zdanie matury również całkiem dobrze
- zdanie egzaminu praktycznego na prawo jazdy - przez następnych kilka miesięcy nie mogłam jeszcze dojść do siebie^^
- dobre wyniki na studiach
- zamieszkanie ze swoim chłopakiem - połowa stresu z głowy :)
- koncerty Billy Talent, Bullet For My Valentine, happysad'u, Dead By April, Hunter'a, In Flames...

Ogólnie zdarza mi się, że stwierdzę, że nie jest tak źle. Są ludzie, których kocham, są miejsca, w których uwielbiam przebywać, są momenty, które pozostają na długo w pamięci i jest przyszłość, która może być naprawdę ciekawa.

____

Wstawiam, bo moja mama też lubi kotki XD źródło


Siedzę sobie wczoraj koło 19 na zajęciach, zerkam na komórkę, nieodebrane połączenie o mamy. Myślę już, że coś się stało, bo zazwyczaj gadamy sobie w niedzielę, więc wypadam z sali i dzwonię. Nic się nie stało, mamie się nudziło xD Zadzwoniłam do niej po zajęciach, opowiadam, co tam słychać.

Tytułem wstępu powiem, że na wakacjach zdiagnozowali mi nerwicę i zaburzenia depresyjne. Nie, nie wstydzę się tego, bo uważam, że to choroba jak każda inna i da się ją wyleczyć. Za to moja mama podczas naszej rozmowy stwierdziła coś tego typu, jakby nerwica była przeziębieniem, które da się wyleczyć w ciągu doby. Oczywiście nie rozumie też tego, że wolę iść do psychiatry, który i tak jest psychologiem, żeby mu powiedzieć, iż nie będę brała żadnych psychotropów. Te tabletki to świństwo jakich mało - nie czuję nerwów, ale w ogóle nie czuję nic, wszystko jest mi jedno i chce mi się spać jeszcze bardziej niż zazwyczaj. Odstawiłam więc je jakiś czas temu. A wracając do mojej mamy - jej też by się przydał specjalista, ale do niej nie da się dotrzeć. Trochę mi szkoda, że nie do końca mnie rozumie, no ale nic, nie jest aż tak źle, trochę mnie wspiera, po swojemu. Tato w ogóle nie wypowiedział się w ogóle na ten temat, po prostu przyjął do wiadomości. Dobrze, że są inni ludzie, którzy trochę bardziej ogarniają.

____

Wczorajszy wieczór mogłabym określić 'komputerowstrętem'. Dzisiaj zaś po 13 poszłam do Marzeny i chciałabym jej z tego miejsca podziękować za pomalowanie włosów (na czerwono, jeszcze mi nie przeszło), pożyczenie koszulki, użyczenie suszarki i za prezent, jakim jest płyn do demakijażu xD W Warszawie odbywa się (albo już się odbył) marsz "Wolności nie spalicie. Dość terroru Marszu Niepodległości", który popieram, jednak trochę zamieszanie z autobusami się zrobiło i zmarzłam. Czuję stan przedprzeziębieniowy, oby się to jutro cofnęło, nie chcę być chora.

Co u Was? ;)

____

Day 25 – a song that makes you laugh.




12.11.2013

165. Restart Electroheart.

Dziękuję za wszystkie miłe słowa pod poprzednim postem :*

Wisła, plaża i Szybka Kolej Miejska. 
____

Dzień 7: Twój znak zodiaku, czy pasuje on do Twojej osobowości?

Urodziłam się 30 marca i moim znakiem zodiaku jest Baran. Jak już kiedyś pisałam, horoskopy traktuję jako coś śmiesznego, absolutnie w nie nie wierzę. Czasem przy danym znaku opisana jest jego charakterystyka. Bazując na tym opisie, przyjrzę się cechom osobowości Baranka.

Co się zgadza?
- trudna do zniesienia osoba
- brak zdolności dyplomatycznych - nawet nie wiecie, ile razy powiedziałam na głos coś, o czym myślałam i do teraz jest mi głupio.
- problemy zawodowe traktowane jako pole walki - to jest trochę uciążliwe
- niecierpliwość - jeżdżę rano wcześniejszym autobusem, bo nie mogę tak po prostu czekać na ten optymalny, nie dociera do mnie nawet to, że zdążę...
- słomiany zapał
- obrona słabszych - broniłam braci w podstawówce, pewnego pana, który dzisiaj ma się na gwiazdę, zwięrzęta...
- indywidualista
- punktualność
- kłótliwość
- zmuszanie do czegoś przynosi odwrotny skutek


Co się nie zgadza?
- mówienie głośno i z tupetem - rzadko to się zdarza.
- nieprzeżywanie wewnętrznych rozterek - ciągle je mam.
- chytrość
- szczęście - oj, raczej go nie mam :>

Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Sporo rzeczy się zgadza, ale i tak traktuję to z przymrużeniem oka, przecież osoba, która opis wymyśliła, musiała sporo strzelać, więc opis u jednych może się zgadzać, zaś u innych nie.

Jakie są wasze znaki zodiaku? :)

____

źródło

4 godziny nauki, stwierdzam, że trochę umiem, a poza tym jakoś mało mnie to obchodzi. Nadszedł czas obojętności - niby się nie denerwuję, co jest bardzo dobre, ale obojętność nie jest wspaniała. Chociaż... Czasami ten stan się wyłącza - wkurzyło mnie zachowanie "patriotów" we wczorajszym dniu, Dzień Niepodległości powinniśmy się wszyscy cieszyć, że Polska widnieje na mapie świata, a nie palić instalacje artystyczne (tęcza na Placu Zbawiciela), dzielić się na lewicę i prawicę oraz niszczyć wszystko po kolei.

Pozytywnym aspektem dzisiejszego dnia jest to, że spontanicznie zadeklarowałam chęć bycia wolontariuszem w uczelni. Tak, ja, wielki aspołecznik, wychodzę do ludzi, boję się xD  Pierwsza akcja to zachęcanie do oddanie szpiku kostnego. Michaśka powiedziała mi, że działanie to też pewna terapia, więc spróbuję, chyba mi to nie zaszkodzi.

Jak tam Wasze samopoczucie? :>

____

Day 24 – a song that you want to play at your funeral. Nad tym myślałam bardzo często xD






10.11.2013

164. You had my heart, at least for the most part. (to już rok)

Dzisiejszy post będzie mocno zdjęciowy, bo weekend spędziłam w Krakowie, u mojego kumpla Jarka. Chciałabym mu podziękować za opiekę, radę, poświęcony czas. Bardzo miło spędzało mi się czas również z Kamilką, Michaśką, Kasprzaczkiem i Fisią ;) Kraków bardzo mi się spodobał, w porównaniu do Warszawy wydał się malutki, wręcz przytulny, co uważam za zaletę. Odpoczęłam sobie trochę i jestem z tego bardzo zadowolona.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć ;)

Galeria Kazimierz


Wisła wieczorową porą.

Pomnik wiernego psiaka.

Kocia z Kamilką ;)


Muzeum Inżynierii Miejskiej - Fiat 126p


Fiat 125p - mój tato miał kiedyś taki wóz, fajny był :D

Tak bardzo świat fizyki.








Moja miłość tuż obok kotów i pogody <3

Jest tego dużo więcej, ale nie będziemy walić zdjęciami jak gradem, o! xD

____

Dokładnie rok temu napisałam na tym blogu pierwszy post. Nie spodziewałam się, że zostanę tutaj na dłużej, początkowym założeniem było napisanie kilku notek. Poznałam wielu interesujących ludzi, którzy mają swoje pasje, są pozytywnie zakręceni i często podnoszą mnie, może nieświadomie, na duchu. Bardzo dziękuję, drodzy czytelnicy, że byliście, jesteście i, mam nadzieję, będzie ze mną. Gdyby nie Wy, ten blog nie miałby sensu :*

Trochę liczb:
- 144 obserwatorów
- 18384 wyświetleń
- 4398 komentarzy

____

Day 23 – a song that you want to play at your wedding. Coś ładnego by się przydało. Nie wiem, może być ta: