Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przywiązanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przywiązanie. Pokaż wszystkie posty

22.04.2013

84. If you only knew./Muszę się wypłakać.

W końcu mamy słońce, jest ciepło i ogólnie powinno nas wszystko nastrajać pozytywnie. Mnie jak na razie smuci to, że pojadę do domu na majówkę, a potem pojadę tam... Nie wiem kiedy. Może po sesji, w czerwcu. Jeśli nie będę miała pracy, bo będę musiała pomagać rodzicom w uprawie malin. A jeśli jednak zostanę w Warszawie, nawinie się jakaś praca, wtedy długo nie zawitam do domu. Głupio się czuję z tym, że  tak narzekałam na nastrój podczas tych kilkunastu lat z rodzicami - nerwy były obecne ciągle, rodzice nie mogli dojść ze sobą do porozumienia, czepiali się nas - a teraz pisząc tę notkę siedzę i płaczę. Ostatnio rozpłakałam się po rozmowie z mamą, bo zapytała się, czy ma do mnie przyjechać. Dotarło do mnie, że kocham ich wszystkich łącznie z wadami, jakie posiadają.

memy.pl
Tak, walnij mnie.

Podobno to taka kolej rzeczy, a ja się próbuję temu buntować. Najchętniej przywiozła bym ich wszystkich tutaj, niech będą obok, mieszkają, żyją... Bardzo do wszystkiego się przywiązuję, to chyba wada. 

Poza tym, żyję w związku na odległość, ale mimo tego zamierzam walczyć o wszystko, co z tą relacją jest związane. Bardzo zależy mi na moim chłopaku, im dłużej jesteśmy razem, tym bardziej go kocham, chciałabym z nim zamieszkać, sądzę, że po 3 latach na pewno można spróbować. 
motywery.pl
Żeby nie było tak smutno... Mogę już normalnie jeść. Nie wierzę, że mówię to ja, osoba ze skłonnościami anorektycznymi. Nigdy bardziej nie cieszyło mnie to, że mogę zrobić kanapkę i bez żadnych utrudnień ją skonsumować. Kanapkę? Kluski z dżemem na ciepło, zupę pomidorową... Ostatnie doświadczenia ze zdrowiem przyniosły pewne wnioski. Zamierzam jeść więcej jogurtów, lżejszych rzeczy, które nie będą mi utrudniać pracy jelit. Jeśli kupię sobie chipsy/bezy, to nie będę zżerać całej paczki od razu. Daję sobie 2 dni na powrót do całkiem normalnego jedzenia, a potem zaczynam przerwane serie ćwiczeń. Uda się, uda. Musi.


Wczoraj napisałam do Patrycji, siostry jednej z moich współlokatorek, żeby doradziła mi coś w sprawie moich włosów.  Mam długie, ciężkie włosy, schodzi z nich czarny kolor i w ogóle wyglądają, jak dla mnie, nieciekawie. Dlatego jutro Patrycja uczyni mi coś z kłakami - pocieniuje dla lekkości i zrobi końcówki podobnie do tych ze zdjęcia. Nie mogę doczekać się efektu, dziewczyna umie zdziałać cuda :)

Zanotowałam sporo wejść na mojego bloga ostatnio, bardzo Wam dziękuję :) Także lecę się odwdzięczać komu mogę i poszukiwać ciekawych ludzi :)