23.03.2013

70. The Blinding of False Light.


Jakiś tydzień temu moja współlokatorka uszkodziła sobie bark. Na początku nic ją nie bolało, po kilku dniach(czwartek) nie mogła wytrzymać z bólu, więc pojechaliśmy do szpitala na Izbę Przyjęć. Dostała się do dyżurnego ortopedy. Weszła, a po niecałych dwóch minutach wyszła z gabinetu. Ortopeda stwierdził, że z urazem barku to nie do niego (a do kogo, kurde, pewnie do ginekologa) i kazał iść jej do poradni ortopedycznej. Akurat złożyło się tak, że Ewelina była zapisana w piątek do internisty, więc poszła po skierowanie do poradni. Lekarz ją zbadał, powiedział, że nic poważnego się nie stało, że naciągnęła sobie coś po prostu, dał jej receptę i teraz ogólnie jest już lepiej. Jak widać, lekarz lekarzowi nierówny. 

widelec.org
Chiny nie są ostatnio rozpieszczane przez pogodę. Kilka dni temu na południu tego państwa załamała się pogoda - padał grad i przeszło tornado. Zginęły 3 osoby, a kilkadziesiąt jest rannych. Natura jak zwykle postawiła na swoim.

wykop.pl
Słyszeliście pewnie o felinoterapii? Głaskanie kota i zajmowanie się nim wpływa dobrze na organizm człowieka :) Znam to z doświadczenia. Czasami przychodziłam ze szkoły w złym humorze, szukałam kota, przytulałam się. Jego mruczenie mnie uspokajało. Z psem jest trochę inaczej, bo za każdym razem się cieszy jak głupek na widok każdego członka rodziny, ale humor również potrafi poprawić ;)


Staram się pracować wytrwale! Na przykład pompki (na razie damskie) robię systematycznie i zaczynam czuć efekty - nie jestem już tak zmęczona po kolejnych seriach. Zaczęłam też robić brzuszki. Atrakcji w postaci wejściówek, odpytywania i robienia prac domowych także mi nie brakuje. Chcecie zjeść dobrą sałatkę? Potrzeba puszkę kukurydzy, czerwonej fasoli, ananasa, słoik posiekanego selera, trochę szynki pokrojonej w kostkę, 5 jajek pokrojonych tak samo, dodajcie majonezu i zmieszajcie. Pychota ;)

Biorę się za robotę, trzymajcie się ciepło :)

27 komentarzy:

  1. Mnie też kot uspokaja lepiej niż jakikolwiek lek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam kota, zatem nie mam jak tego sprawdzić.. ciekawe
    co do tej systematyczności, to faktycznie - coś trzeba ze sobą zrobić. Może też zacznę ćwiczyć, ale nie po to by schudnąć ale tak dla siebie - zdrowia - czy coś.
    Z tymi lekarzami to różnie bywa.. wiadome, każdy ma swoje humory, i nie każdemu się chcę

    OdpowiedzUsuń
  3. Felinoterapia - zapamiętam, powiem mężowi - on nie cierpi kotów:D, może to go przekona:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam kota i zawsze jak jestem smutna to on tak jak by rozumie i czasami widze ze nie chce bym go przytulala ,ale poprostu mi na to pozwala i jak sie troche uspokoje to odchodzi ,ale zawsze siada gdzies blisko . Koty to naprawde super zwierzeta .! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja lubię sałatkę z sałaty, tuńczyka, kukurydzy i pomidora z sosem vinegrad (czy jak to się tam pisze) :D
    Mnie kot jakoś za bardzo nie uspokaja, ani szczególnie mi humoru nie poprawia, chociaż również bardzo lubię mojego kota.
    Co do lekarzy to prawię się nie wypowiem, ponieważ nigdy nie chodzę do lakarza, bo prawię nigdy nie choruję. A czasem bym chciała przez kilka dni poleżeć w łóżku..

    OdpowiedzUsuń
  6. Piwo bananowe znalazłam w sieci Piotr i Paweł:) Nazywa się Cornelius.
    Współczuję koleżance perypetii z lekarzami.
    Ja mam felinoterapię codziennie, choć do mnie to mój kot najmniej przychodzi:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie uspokaja widok mojej papugi lub rybek. Nigdy nie miałam kota :)

    Zaczynam obserwować twój blog, świetny !

    OdpowiedzUsuń
  8. Lekarze, o nich można napisać grubą encyklopedią. Rozbawiłaś mnie z ginekologiem, ale to prawda, są tacy którzy uważają że 'to nie ich problem'. Dobrze, że się poprawiło koleżance.
    Wiedziałam że koty zawsze górą :) I za to je kocham!
    Sałatkę znam, tylko u mnie w wersji bez jajek.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli była u tego ortopedy dwie minuty to nie dziwie się, że dokładnie nie stwierdził czy coś jej dolega czy nie, i jakiego stopnia jest to kontuzja.:)
    Ja nie cierpię kotów, działają mi na nerwy, dlatego taka terapia chyba nie byłaby dla mnie ; )

    OdpowiedzUsuń
  10. też uważam, że lekarz lekarzowi nie rowny...
    nie wiem czy niektorzy ida na lekarzy bo zrobili sobie wyliczanke i tak po prostu padlo czy co... widać kiedy lekarz jest z powołania.
    mam pieska, ale może musze też w kotka zainwestować;)

    OdpowiedzUsuń
  11. już nawet jak sama pod nosem sobie pomruczę to się uspokoję :)
    co to za herbata na tym zdjęciu z tym cytatem? ;>

    OdpowiedzUsuń
  12. ja obiecuję sobie ze zacznę biegac tylko czasu nie potrafię znależć, praca, dom, bloga trzeba prowadzić książki czytać muszę biegać muszę bo kondycja straszna ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja uwielbiam mojego kota ♥ Koty są świetne ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. zgadzam się, z opisem, że aby być housem trzeba miec przedewszystkim umiejętności, uwielbiam ten serial <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze by jednak było, aby kot współpracował - moja kicia jest niestety zbyt drapieżna, żeby spokojnie się poprzytulać, rzadko ma napady miłości w moim kierunku ;)
    Lekarze mnie załamują...
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  16. ja jestem psiarą wielką znowu zapiszę blog i dziękuję za odwiedziny.

    OdpowiedzUsuń
  17. Coś w tym jest, masz rację.

    OdpowiedzUsuń
  18. na calym swiecie pogoda nie rozpieszcza, jednak w Chinach to juz przegiela :c
    felinoterapia! nie wiedzialam, ze to sie tak nazywa. skorzystalabym, ale jestem uczulona na maxa... a szkoda, uwielbiam koty :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj kot to lekarstwo na wszystko zarówno złość jak i smutek. Kocham koty <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Mi by się przydała terapia kotem :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Lekarze w Polsce to czasami naprawdę...

    OdpowiedzUsuń
  22. podpis do tego obrazka powinien brzmieć "polscy lekarze są PRAWIE jak dr House ...". współczuję tylko koleżance :/
    już od dłuższego czasu myślę o kupnie kota. marzy mi się taki rudzielec albo szary ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. łoho wywiało cię na szerokie wody widzę, do samej stolicy ;D co studiujesz?

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawe, czy ta kototerapia pomogłaby mi na migreny. Może pójdę do lekarza z prośbą o receptę na małego persa :D Wtedy mama będzie musiała się zgodzić ;) Znam Twoją sałatkę, rewelacja! Moja babcia zawsze robi ją warstwowo, ale ja nie lubię się w to bawić i wszystko wymotam w jednej misce :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Posiadanie kota naprawdę pomaga,głaskanie uspokaja, nie ma nic przyjemniejszego niż mruczące futerko na kolanach :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Wędrujący Ludziu,
Miło mi Cię tutaj zobaczyć. Mam nadzieję, że będzie Ci się przyjemnie czytało moje wypociny ;)
Jeśli zechcesz zostawić komentarz, to nie spamuj, nie używaj wulgaryzmów i podpisuj się, jeśli nie posiadasz profilu na Bloggerze.
[Anonimowe komentarze bez podpisu usuwam :)]
Nie uznaję obserwacji za obserwację. Jeśli Twój blog mi się spodoba, z chęcią będę odwiedzać go częściej.

Dziękuję za odwiedziny i komentarze :)