28.01.2013

44. Wypadki chodzą po ludziach.

Spędziłam wspaniałe chwile ćwicząc swoją kondycję przy pewnym sprzęcie - Xbox + Kinect - pewnie to znacie ;) Zmachałam się niesamowicie, były skoki, bieganie, kucanie, machanie rękami, kopanie, a nawet boks :D Sądzę, że podczas zajęć wychowania fizycznego taki sprzęt urozmaicił by te lekcje. No ale nie o tym miałam pisać.

komediowo.pl

Chyba każdemu z nas przytrafił się jakiś dziwaczny wypadek. Osobiście mogę przyznać się do kilku, które pamiętam.

Po pierwsze - skuter. Ćwiczyłam sobie przed egzaminem na kartę motorowerową. Chciałam włączyć kierunkowskaz, jednak jakoś nie mogłam go znaleźć, więc oderwałam wzrok od swojej trasy, by spojrzeć na przyciski przy kierownicy. To był błąd. Nie zauważyłam, że na trawie leży piłka psa - a raczej "kapeć" bez powietrza, najechałam na to, zaczęłam hamować. Nic mi to nie dało, bo sunęłam skuterem prosto w płot, wjechałam w niego, próbując zapanować nad pojazdem. Skończyło się na tym, że cały skuter poleciał mi na lewą stopę, zrobiłam sobie coś w palca (ubiłam bądź złamałam - nie wiem, rodzice nie chcieli ze mną jechać do lekarza) i do tej pory mam problemy z tą częścią ciała. 

Przez 4 lata był spokój od tego typu rzeczy, nadeszły wakacje. Wybrałam się z Miśkiem na wycieczkę rowerową, wracaliśmy już do mnie, gdy zapragnęłam zmienić chodnik na ten po przeciwnej stronie ulicy. Wybrałam miejsce, w którym znajdował się wjazd na posesję, więc krawężnik był najniższy. Rozpędziłam się, dojechałam do krawężnika i wyleciałam w powietrze. Później uderzyłam malowniczo głową w chodnik, rozbijając ją sobie. Zebrałam się z ziemi, jak gdyby nigdy nic i ujrzałam wpatrzone w siebie twarze mojego chłopaka, właściciela posesji i dwójki dzieci, na twarzy trzech osób malowało się przerażenie, a jedno z dzieci śmiało się w najlepsze xD 

Najprostsza rada: uważać na siebie. Niestety czasami sama ostrożność nie wystarcza, jeśli do sytuacji dobierze się pech ;)

tumblr.com

Ostatnio w głowie siedzi mi piosenka "Castle of Glass" zespołu Linkin Park. Z tej 'okazji' zgrałam sobie na kartę pamięci wszystkie płyty tej kapeli i przeżywam wciąż zafascynowanie zespołem, którego słucham już 9 lat. W planach mam kupienie poduszeczki z logiem tego zespołu.


Lubię zimę, ale tęsknię za słoneczną, delikatnie ciepłą wiosną. A Wy? ;)

23 komentarze:

  1. Hahaha dobre to z rowerem, ale Tobie zapewne nie było do śmiechu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha fajny obrazek. :D Ja za latem na razie nie tęsknie;)
    Zapraszam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja sobie nie przypominam jakiegoś oryginalnego wypadku, który by mi się przydarzył, wszystkie były banalne. O Kinectcie słyszałam, ale jakoś nie korci mnie, żeby spróbować. Nie przepadam za ślęczeniem przy kompie/TV.
    Wiosna? Może być, dość tego śniegu i zimna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę kinecta <3
    Ja jak miałam 8 lat to chodziłam po budowie domu, nie było jeszcze dachu tylko jeden strop i była dziura na komin, nie wiem dlaczego wymysliłam sobie żeby iść tyłem i wpadłam w tę dziure i spadłam na doł do piwnicy na beton ale jakims cudem spadłam tak że podlożyłam lewą ręke pod głowę i chyba dzięki temu żyję ;) miałam złamaną kość przedramienia i obojczyk :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha tak też spotkało mnie kilka nieciekawych wypadków :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Tez miałam kilka dziwnych wypadków ostatnio w tamtym roku przed wakacjami haha ;). Zapraszam do mnie: http://anotherverra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Zastanawiam się właśnie ile w tym pecha a ile naszej nieuwagi :) a najgorzej jak coś takiego nam się przydarzy kiedy patrzy na nas duża ilość "oczu" :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostałaś nominowana na moim blogu do Liebster Blog Award ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. O, w takim razie życzę powodzenia :)).

    OdpowiedzUsuń
  10. Codziennie im to mówię, że jakby pochodzili do mojej szkoły (specjalnie unikam słowa "studia" czy "uniwersytet", bo ten przybytek, do którego chodzę, nań nie zasługuje), to uważaliby tak, jak ja. Moja szkoła nie jest nic warta...Gdybym miała choć trochę odłożonych pieniędzy i rodzinę chętną mnie przyjąć, już dawno wyjechałabym do Anglii. Nie chcę się uczyć, a kiedy jest się do tego zmuszanym, efekty są właśnie takie jak u mnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. też za tym tęsknię! chcę już latoooo

    OdpowiedzUsuń
  12. Jezu... dziewczyno, ostro! :D Mi raz 'wyleciało' kolano...
    podczas gry w TENISA STOŁOWEGO! Ze mną niemożliwe staje się możliwe ;)
    Świetnie prowadzisz bloga! Dobrze się czyta i ogląda twoje posty :)) Zapraszam do mnie. Może zaobserwujesz? ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Każdemu się zdarzają takie sytuacje :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozśmieszyła mnie ta druga historia zwłaszcza od połowy xd Wiem, że nie powinnam się śmiać z czegoś takiego ale fajnie to opisałaś i wg ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiej się, śmiej, na zdrowie! :D

      Usuń
  15. Każdy ma jakieś wpadki/wypadki. Heh, chciałabym Cię zobaczyć na tym skuterze:DDD

    OdpowiedzUsuń
  16. Heh, ojj to głowa chyba bolała po takim upadku.:P Mnie nie przychodzi w tej chwili nic takiego do głowy.. Jak sobie przypomnę jakąś sytuację to wrócę do tego posta i napiszę.:D

    OdpowiedzUsuń
  17. jeej, współczuję :) takie sytuacje chyba nikomu nie są obce, ja kiedyś jechałam na nartach i wyleciałam w powietrze ze stoku... w "przepaść" pełną drzew i kamieni :p jak otworzyłam oczy, to było... szaro, bo na goglach miałam kilometrową warstwę śniegu. wydostanie się z powrotem na górę zajęło mi chyba z pół godziny, naprawdę miałam szczęście, że wyszłam tylko z zadrapaniem, bo gdybym wylądowała na pniu albo głazie to nie byłoby tak wesoło... uważaj na siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. cudowny blog *.*
    zapraszam do mnie! mam nowego bloga: www.secret-kate.blogspot.com
    obserwujemy? ;>

    OdpowiedzUsuń
  19. hahaha, wypadek ze skuterem, może nie był śmieszny, ale mnie rozbawił, nie wiem czemu (ah ta moja bujna wyobraźnia :D)

    OdpowiedzUsuń
  20. Podziwiam za dystans do siebie i opowiedzenia o wpadkach :) Ja również staram się z uśmiechem podchodzić do swoich "upadków" ujętych metaforycznie i dosłownie.
    Obserwuję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeny, usmielam sie czytajac to, chociaz podejrzewam,ze dla Ciebie nie bylo to najprzyjemniejsze przezycie (: Pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń

Wędrujący Ludziu,
Miło mi Cię tutaj zobaczyć. Mam nadzieję, że będzie Ci się przyjemnie czytało moje wypociny ;)
Jeśli zechcesz zostawić komentarz, to nie spamuj, nie używaj wulgaryzmów i podpisuj się, jeśli nie posiadasz profilu na Bloggerze.
[Anonimowe komentarze bez podpisu usuwam :)]
Nie uznaję obserwacji za obserwację. Jeśli Twój blog mi się spodoba, z chęcią będę odwiedzać go częściej.

Dziękuję za odwiedziny i komentarze :)